15/02/2020
To słówko mi się nie przyda!
To błąd popełniany przez uczniów uczących się na kursach językowych, szczególnie z podręcznika. Przerabiasz teksty i słuchanki o zróżnicowanej tematyce, która nie zawsze pokrywa się z Twoim spektrum zainteresowań. Często myślisz sobie: nie będę uczył się tego słowa, nigdy w życiu mi się nie przyda! Sam nie wiesz jak bardzo się mylisz.
Przekonanie to wynika z fałszywego założenia, że umiejętność komunikacji opiera się głównie na wyrażaniu tego, co chcemy powiedzieć. Jednak każda interakcja opiera się w końcu na wymianie informacji, a nie samym przekazywaniu ich. Szkopuł w tym, że nie da się przewidzieć co druga strona będzie chciała nam zakomunikować i jakimi słowy. Co z tego, że zadasz świetne pytanie, jeśli nie rozumiesz odpowiedzi?
Oczywiście zawsze można powtarzać, że nie rozumiesz, aż do momentu gdy nasz rozmówca ograniczy swoją wypowiedź do: “prosto, kościół, w prawo”. I, oczywiście, to też może niektórym wystarczyć, ale nie jest to nauka języka, a co najwyżej nauka przetrwania.
I nie mówię, że trzeba zapamiętywać szaleńczo długie nazwy struktur mózgowych, specjalistycznych nazw maszyn rolniczych czy rodzajów promieniowania kosmicznego (chyba, że to akurat obszar Twojej ekspertyzy). Jednak jeśli uczysz się z podręcznika, raczej nie musisz obawiać się zaśmiecenia umysłu zbędną terminologią; są one zwykle tak pomyślane, aby prezentować wyrazy, które mogłyby pojawić się w swobodnej konwersacji na dany temat.
Więcej słownictwa - szersze horyzonty - więcej okazji do ćwiczenia słownictwa
Dodatkową korzyścią z takiego podejścia do nowego słownictwa jest niewątpliwie poszerzanie horyzontów. Dlaczego ma to znaczenie? Brak znajomości słownictwa z zakresu tzw. wiedzy ogólnej to jedna z głównych przyczyn do tzw. bariery językowej. Uczący się niedoszacowują tego jak często nasze codzienne interakcje wychodzą poza niezbędne minimum.