W jednym rytmie - trening koni

W jednym rytmie - trening koni Zdrowym podejściem do chowu i utrzymania koni wkraczam w trening i prawidłowy rozwój.

DUMA I UPRZEDZENIAJakoś tak wyszło, że za każdym razem miałam "pecha" trafiać na konie:- "trudne"- do odrobienia- wymaga...
21/07/2025

DUMA I UPRZEDZENIA

Jakoś tak wyszło, że za każdym razem miałam "pecha" trafiać na konie:
- "trudne"
- do odrobienia
- wymagające
I na początku swojej przygody z końmi tego typu otwarcie korzystałam z różnych wytworów wyobrazni jezdzieckiej: wyroków, czarnych wodzy, pelhamow, wypięc... otwarcie informuje, że wszystko to maskowało problem, a nie go rozwiązywało. Dzisiaj, jak jestem te 20 lat przygody jeździeckiej starsza, to pierwszą moją reakcją na niepożądane zachowanie u konia nie jest "ten koń tak ma" tylko "dlaczego?". To bardzo zmienia perspektywę.

Na zdjęciu mamy Siwą z młodzieżą. Jak ją kupowałam, to byłam poinformowana, że to koń dla jednego jeźdźca, trudny itd. Jeszcze później dotarłam do relacji jak trudne było jej zajezdzanie - dla niej, bo zostało to zrobione kompletnie bez pomyślunku. Odbija się to do dzisiaj.

Gdybym oparła się na UPRZEDZENIACH przedstawiających tego konia w najgorszym świetle, czy dzisiaj byłabym DUMNA? Zapewne nie.

Kilka lat temu taką samą DUME czułam, gdy na Grejs, na moją Rudą wsadziłam pierwszego człowieka i wszyscy przeżyli. I koń nie ponosił, nie brykał, nie kwiczał. Ba, później jeszcze pomykały na niej osoby uczące się klusowac 🤷‍♀️

Spójrzmy na konie bez pryzmatu - tak jak one patrzą na nas. Bądźmy tu i teraz. Z nimi, a nie z przekonaniami o nich.

05/07/2025

Ten uroczy 3latek poleca się do nowego domu.

Jak widać, Dementor to wyjątkowy młodzieniec, który znosi wszystko z godnością.

jest:
❤️ grzeczny przy zabiegach pielęgnacyjnych
❤️ bezproblemowy przy siodlaniu
❤️ Bardzo rozsądny podczas jazdy, nie miał od czasu poznania jeźdźca na grzbiecie głupich pomysłów

pod siodlem chodzi 3 razy,w tygodniu, po maksymalnie 15 minut, ze względu na wiek. porusza się całkiem nieźle w dwóch chodach. jest to koń wymagajacy nadal pracy, natomiast zapowiada się na sympatycznego konia dla każdego.

Ma 3 lata i około 147cm, myślę, że dobije do 150cm

15🥕🥕🥕

01/06/2025

CZYM JEST JAZDA BEZ OGŁOWIA?

Sprawdzianem umiejętności czy sposobem na życie?

Obstawiam, że tym drugim - przynajmniej w moim przypadku, natomiast jest to też ogrom pracy z ziemi i wyczucia z siodła. Pracuje na to od 20 lat nad sobą, bo dla konia to naturalne.

21/05/2025

KOŃ LEKKI NA POMOCACH

Ile razy pomyślałeś, że chciałbyś mieć konia "lekkiego na pomocach"? A co zrobiłeś, aby tak się stało...?

Wyobraź sobie, że ktoś chce, abyś wykonał szpagat. Mówi Ci jak to zrobić i każe zrobić, a za każdym razem jak próbujesz i nie wychodzi, ciśnie Cię coraz bardziej. Sprawia dyskomfort, rozprasza, utrudnia. W końcu nie wytrzymujesz i uciekasz lub się stawiasz.

Brzmi znajomo?

To dlaczego nadal oczekujesz, że koń ruszy od łydki, jak nigdy nie pokazałeś mu, o co Ci chodzi?

Dlaczego oczekujesz zrozumienia, jak jesteś niekonsekwentny i niezrozumiały - nawet dla samego siebie?

20/05/2025

CHARAKTER KONIA W TRENINGU

Aktualnie na głowę spadło mi sporo pracy o różnym jej poziomie. 3 konie w wieku 3-4 lata, a przy okazji 3 10+, nie zapominając o 4 źrebietach. I dziadku 25+. A zeby nie było za łatwo, to każdy z nich ma swój unikalny charakter...

Z czego wynikają różnice?
Z rasy, płci, wieku. Z tego, czy mamy ogiera, czy już wałacha, czy konia w czasie po kastracji, jeszcze nie "wywietrzałego" z hormonów. Klacz w rui, po niej czy przed.
Z wychowania - w stadzie, z układnymi końmi czy wręcz przeciwnie, samotnie lub w walce o zasoby.

Dementor jest koniem wyjątkowo pewnym siebie i myślącym - regularnie sprawdza "czy muszę?". W tym przypadku znaczące moze być minimalne cofnięcie się w nieodpowiednim momencie, brak zdecydowania w sygnałach, brak konsekwencji, może skutkować "wejściem na głowe". W takich przypadkach w treningu jestem bardzo uważna, ale i wymagająca - oczywiście z dozą delikatności i możliwości odpoczynku.

Na tej sesji robiliśmy troche więcej. Wrzucę to kolejnym razem.

Zapowiada się dużo materiałów z tych moich młodych oszołomów 😍

ŚMIERĆ KONIAPowiem szczerze, że w moim rękach, na moich dosłownie rękach zmarł na całe szczęście póki co jeden koń. I o ...
05/02/2024

ŚMIERĆ KONIA

Powiem szczerze, że w moim rękach, na moich dosłownie rękach zmarł na całe szczęście póki co jeden koń. I o ile zdawałam sobie sprawę, że to się dzieje, bo zwierzęta są mniej długowieczne niż my, to bardzo chciałam się przygotować na tę chwilę. Nie znalazłam jednak żadnych informacji, nikt nie porusza tego tak trudnego tematu, jak to wszystko wygląda. Spróbuje Wam to przedstawić w sposób przystępny, nieco delikatny, ale prawdziwy.

Gdy Ruda zaczęła chorować, a zrobiła to szybko i skutecznie, zaczęła chudnąć. Co ciekawe, zmianę w jej zachowaniu widziałam już latem(!), kiedy to zaczęła w dziwny sposób przysypiać na stojąco. W tamtym momencie jednak nie wiązałam tego z kolejnymi wydarzeniami, gdyż Ruda była koniem małokładącym się i wierzyłam w to, że po prostu była niewyspana. Zwłaszcza, że takie dziwne symptomy w którymś momencie się po prostu skończyły.

Chudnięcie i tak generalnie kiepsko trzymającej masę Rudej, połączyło się z niechęcią do jedzenia, rozciąganiem jak do kolki, kładzeniem, a to już wiedziałam, że jest bardzo niepokojące, bo, jak wcześniej wspomniałam, ona się zwyczajnie przy ludziach nie kładła. Nigdy. Polegiwanie było ostrym sygnałem o kolce, która zdarzyła nam się dawno temu jeden raz, prawdopodobnie z nerwów. Tak więc podałam leki przeciwbólowe, po których objawy ustąpiły, pojawiły się odchody, a więc i ulga, bo kolka zażegnana.

Jakem się myliła...

Następnego dnia powtórka z rozrywki. Koń bolesny, nie je, leży, jedynie pije, ale się załatwia. No to kierunek - weterynarz. Przyjechała, zbadała w kierunku kolki, ale jednoznacznie orzekła, że to nie to, że raczej wrzody (tu miałam zawał wiedząc, jak drogie jest leczenie, ale no jednak z wizją zaleczenia), a na wszelki wypadek pobraliśmy krew w kierunku enzymów wątrobowych, bo nie podobały mi się, jako właścicielce, siuśki - były w moim odczuciu zbyt ciemne. Pamiętajcie, że nawet gdy konie mieszkają wolnowybiegowo, tak jak moje, to warto obserwować takie rzeczy, to bardzo ważne informacje.

Bodaj następnego dnia zadzwoniła wet informując mnie, że Ruda ma kiepskie wyniki wątrobowe. Nie ukrywam, że nie było łez. Mam dużą świadomość tego, jak działa organizm, moja lekarsko-biologiczna rodzina o to zadbała i wiedziałam, że kiepskie wyniki wątrobowe to źle. Weterynarz mnie pocieszyła, powiedziała, że nie jest tak źle, że przyjadą ją dodatkowo zbadać.

Cóż, Ruda była twardą sztuką. Pomimo żeber i miednicy pod skórą, pomimo braku apetytu, bólu i żółtych dziąseł oznaczających wkraczającą żółtaczkę, nie dała objawów neurologicznych do ostatniego dnia. Podjęliśmy leczenie. Podaliśmy dużo leków wzmacniających, osłaniających wątrobę, sterydów. Dodatkowo USG wątroby, rozważania odnośnie biopsji w klinice. Na tą jednak należało by czekać nawet do trzech tygodni, a od tamtego momentu, nie wiem, czy ona tyle nawet żyła...

I tak jak podaliśmy steryd, którym dźgałam ją w zapadające się mięśnie zadu codziennie, było w miarę okej. Ruda wydawała mi się jakaś taka mało chętna, ale zaczęła jeść, zaczęła się dopominać o jedzenie. I gdyby to było zapalenie przewodów żółciowych, to żyła by do dzisiaj...

Niestety, sterydu dostawać długo nie mogła, zwłaszcza, że steryd zaczął dawać inne objawy, jak wyrzut białych krwinek. Sypało się po kolei, a gdy zaczęliśmy schodzić ze sterydu, to już poszła lawina. Ruda w trzy dni przestała zupełnie jeść, praktycznie wstawać. W dniu uśpienia już wiedziałam, że jest bardzo źle. Przede wszystkim zapach. Mi skojarzył się z rozkładającym mięsem, wychodził z jej pyska. Wcześniej był to zapach rybny, teraz już mniej przyjemny. Jej wzrok też stał się niewyraźny, głowa zwieszona.

Decyzja o uśpieniu była bezapelacyjna. Nie chciałam, żeby w ciągu dwóch czy trzech dni po prostu padła z głodu. Dostała najpierw sedację, później środek zwiotczający mięśnie. Wyobraźcie sobie, że jeszcze wtedy chciała walczyć, nie chciała się położyć, nie chciała okazać słabości. Ostatecznie środek zatrzymujący funkcje życiowe działał parę chwil. Mi wydawało się, że to wietrzność, sekundy się dłużyły jak godziny. Odeszła w ciszy.

Stado przeżyło to bardzo, następnego dnia musiałam dwa konie wspomagać z powodu nerwobóli brzucha. Konie zastanawiały się, gdzie Ruda jest, pomimo, że nie wzbudzała sympatii. Była jednak tą, która rozgramiała wszelkie spory, ustalała, co dzieje się w stadzie. Widać nadal, że ciężko o drugiego konia, który miałby tak bardzo swoje zdanie, które potrafi wyperswadować innym koniom.

Ciało Rudej zabrał ośrodek utylizacji. Wiem, że można również skremować ciało, jednak są to kolosalne koszty, zwłaszcza po drogim leczeniu, które zastosowaliśmy. Wiem, że nie chciałabym trzymać jej prochów czy w stajni, czy w domu. Mam jej obcięty ogon, bo "najlepsze konie w niebie nie mają ogonów".

Jest to wszystko przeżyciem trudnym, smutnym, jednak bezpośrednio związanym z życiem. Bardzo bym chciała być tak przygotowana na to wtedy, jak jestem teraz, przez własne doświadczenie. Mam nadzieję, że nikt, kto będzie chciał posiadać taką wiedzę, już nie będzie pozbawiony tej wiedzy, właśnie dzięki temu tekstowi.

A Rudzielec po prostu zmienił pastwisko, na którym rozstawia konie po kątach. Teraz jest wiecznie zielone :)

Jej już nie ma.Mnie takiej samej, jak na tym zdjęciu już dawno nie.Jedyne, co zostało, to to, co Rudzielec wniósł do moj...
03/01/2024

Jej już nie ma.

Mnie takiej samej, jak na tym zdjęciu już dawno nie.

Jedyne, co zostało, to to, co Rudzielec wniósł do mojego życia:

- determinację, którą pchały krew, pot i łzy
- wiedzę i doświadczenie, której nie zastąpią książki i szkolenia
- wyczucie i zmysł obserwacji, dzięki którym żaden koń nie skrywa tajemnic
- chęć do poszerzenia wiedzy i rzucenie w kąt tezy "ten koń tak ma"

Po przygodzie z Rudą moim pytaniem podstawowym przy pracy z końmi, stało się "Dlaczego?". Rozwiązuje ono wiele problemów, zmusza do znalezienia przyczyn.

Niech to będzie rok pracy, która zaowocuje maksymalnym pozyskaniem wiedzy.

Nowy rok i zdecydowanie nowa ja.

́quitation #лошади🐴

Adres

Rynsk

Telefon

+48504520089

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy W jednym rytmie - trening koni umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij