Dariusz Niklas - Obecność

Dariusz Niklas - Obecność Jestem. To wystarczy.

Dużo pięknych zdjęć obrazujacych wczorajsze zjawisko pojawiało się w internecie.Tymczasem moje zaćmienie słońca wyglądał...
13/08/2026

Dużo pięknych zdjęć obrazujacych wczorajsze zjawisko pojawiało się w internecie.

Tymczasem moje zaćmienie słońca wyglądało tak.

Porusza moją wyobraźnię.

Poderwanie skrzydeł.Pojechałem dzisiaj do stajni. Nie po coś, nie żeby czegoś chcieć, nie żeby czegoś oczekiwać. Pojecha...
11/08/2026

Poderwanie skrzydeł.

Pojechałem dzisiaj do stajni. Nie po coś, nie żeby czegoś chcieć, nie żeby czegoś oczekiwać. Pojechałem tak zwyczajnie pobyć. Popatrzeć z oddali na konie. Chociaż zakładałem, że pewnie Leo mnie dostrzeże i przyjdzie się przywitać.

Rozproszone stado w ogóle nie było mną zainteresowane. Ale ku mojemu zdziwieniu po chwili w moją stronę ruszyła Drzemka.

Nie mam z nią bliższej relacji. Parę buziaczków, nic więcej. Na moje głaskanie nigdy nie była specjalnie otwarta. Ale dziś pierwszy raz sama podeszła. Była chętna na dotyk, głaskanie. Taka delikatna i spokojna.

Nie chciałem nadużywać jej otwartości, więc po chwili oddaliłem się od niej. Ruszyła za mną i znowu stanęła przy mnie. Zaciekawiony odszedłem jeszcze dwa razy, a ona za każdym razem szła za mną.

Reszta stada przeniosła się na koniec pastwiska, a ona dalej była przy mnie. W pewnym momencie parsknęła, co zabrzmiało jak głębokie westchnienie, i zaczęła zasypiać.

To było wzruszające.

Gdy później przenieśliśmy się na łąkę, zajęła się swoimi sprawami, a ja, rozmościwszy się na turystycznym krzesełku, zacząłem obserwować nasze konie.

W końcu doczekałem się Leo. Przyszedł się przywitać, ale nie poświęcił mi nawet minuty i poszedł dalej skubać trawę.

Kolejny był Denali, którego chyba najpierw zainteresowało moje krzesełko, gdy na chwilę odszedłem. Później wyglądał, jakby czekał, aż znowu je zwolnię, żeby mieć zabawkę.

Na koniec pojawił się Orion. On czasami przychodzi do mnie się przywitać i tyle. A dzisiaj bardzo się na mnie otworzył. Zaczepiał, podchodził i zostawał. Chciał być głaskany, drapany, całowany. Jak wcześniej Drzemka, po pewnym czasie zaczął przy mnie przysypiać.

A ja w tym wszystkim czułem wewnętrzny spokój i radość.

Wrócił do mnie stan z mojego odosobnienia.

Wracając ze stajni, miałem dwie refleksje.

Pierwsza utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie nadaję się do miasta. Żeby czuć się dobrze, potrzebuję ciszy, przestrzeni i bliskości natury.

Druga była bardziej pytaniem.

Czy podczas mojej nieobecności zmieniło się coś we mnie, skoro konie zupełnie inaczej na mnie reagowały niż do tej pory?

Z tym pytaniem zostanę.

Twarde lądowanie.Pierwszy dzień mojego odosobnienia był trudny. Odłączony od internetu, bez obowiązków, otoczony ciszą, ...
10/08/2026

Twarde lądowanie.

Pierwszy dzień mojego odosobnienia był trudny. Odłączony od internetu, bez obowiązków, otoczony ciszą, wszystkim nowym, innym, niemiłosiernie ciągnącym się czasem, skonfrontowany ze sobą... lekko nie było.

Tak samo, albo i gorzej, zniosłem pierwszy dzień po powrocie do domu. Przebodźcowanie, hałas, zwykłe obowiązki domowe, brak przestrzeni i klimatu na to wszystko, co praktykowałem przez ostatnie dni.

Pojawiła się tęsknota i pytanie: czy gdyby tam był mój dom, to inne, prozaiczne rzeczy odciągałyby mnie od tego, co robiłem? Czy wewnętrzny spokój zależy bardziej od tego, co na zewnątrz, czy jednak jego siła jest w nas?

Dzisiaj jej nie znalazłem w sobie, chociaż staram się nie zgubić tego, co przywiozłem ze sobą i co przez te kilka dni zdążyło we mnie zakiełkować.

Idę spać z nadzieją na jutro.

🙏

Po 12 latach przerwy ponownie spróbowałem czegoś, co kiedyś sprawiało mi sporo frajdy. Ruchy jeszcze zardzewiałe, pamięć...
10/08/2026

Po 12 latach przerwy ponownie spróbowałem czegoś, co kiedyś sprawiało mi sporo frajdy. Ruchy jeszcze zardzewiałe, pamięć kombinacji zawodzi, praca nóg w ogóle bez komentarz🙈 Mimo to coś tam w głowie zostało👊
A ćwiczenia z dwoma kijami to już dodatkowa gimnastyka, zarówno dla ciała, jak i dla głowy😊

Dziękuję, że byłaś ze mną przez ten tydzień. Dziękuję za naszą wspólną drogę.Dziękuję za zaufanie i lekcję.Dziękuję za c...
09/08/2026

Dziękuję, że byłaś ze mną przez ten tydzień.
Dziękuję za naszą wspólną drogę.
Dziękuję za zaufanie i lekcję.
Dziękuję za czułość.

Ja wyjeżdżam.

Ty zostajesz tu, ale zabieram cząstkę Ciebie w moim secu❤️

Przyjechałem tu, żeby nic nie robić i znaleźć odpowiedzi na kilka pytań.Brzmiało banalnie. Okazało się trudniejsze, niż ...
08/08/2026

Przyjechałem tu, żeby nic nie robić i znaleźć odpowiedzi na kilka pytań.

Brzmiało banalnie. Okazało się trudniejsze, niż myślałem.

Jedną z pierwszych rzeczy, które zobaczyłem po przyjeździe, była mała drewniana tabliczka wisząca między drzewami:

„Bądź obecny”

Pamiętam, że od razu ze mną zarezonowała, podobnie jak kolejne w ogrodzie Zen. Pomyślałem: jestem w dobrym miejscu.

Nie licząc dnia przyjazdu i wyjazdu — bity tydzień samemu. Bez planu, bez listy miejsc do zobaczenia, bez zadań do wykonania. Chciałem sprawdzić, co zostanie, kiedy na chwilę odejmę od życia to wszystko, czym zwykle wypełniam czas.

Na początku została cisza.
I wcale nie była taka spokojna.

Zostały myśli, od których na co dzień łatwo uciec. Niepokój. Telefon, po który ręka sięgała niemal sama. Potrzeba, żeby jednak coś robić. W coś uciec.

A potem dni zaczęły płynąć inaczej.

Były poranki bez pośpiechu. Kawa. Książki. Pisanie dziennika. Spacery bez celu. Joga. Medytacja. Kije do FMA. Jezioro z ciepłą wodą i rybami przepływającymi obok nóg.

Było też spotkanie, które przypomniało mi coś znacznie ważniejszego: że czasem jedno trudne „nie” waży mniej niż wszystkie późniejsze „tak” wypowiedziane wbrew sobie. I że odwaga nie zawsze wygląda jak zrobienie czegoś wielkiego. Czasem jest po prostu zgodą na to, żeby nie zdradzić siebie ze strachu przed czyjąś reakcją.

Były karty, pytania bez prostych odpowiedzi, życzliwość i wdzięczność. I coraz mniej potrzeby, żeby cokolwiek z tego natychmiast rozumieć.

Była też ona.

Pierwszego dnia chowała się przede mną. Potem obserwowała z bezpiecznej odległości. Z każdym dniem podchodziła trochę bliżej. W końcu pozwoliła się pogłaskać. Potem zasnęła obok mnie. Odkryła brzuszek do głaskania. Zaufała człowiekowi, którego kilka dni wcześniej się bała. Jej obecność wielokrotnie poruszała mnie do łez.

Dziś patrzę w jej niebieskie oczy i myślę, że być może nieświadomie pokazała mi coś o mnie samym.

Jutro wyjeżdżam.

I właśnie dziś, kiedy dzień dobiega końca, a mentalnie zamykam ten tydzień, czuję głęboki smutek. Nie dlatego, że wydarzyło się tu coś spektakularnego.

Właśnie przeciwnie.

Nic wielkiego się nie wydarzyło.

Nie znalazłem odpowiedzi na wszystkie pytania. Właściwie wracam z większą liczbą pytań, niż przyjechałem. I chyba pierwszy raz nie czuję, że muszę od razu znać odpowiedzi.

Nie wracam odmieniony.

Nie naprawiłem siebie przez te kilka dni. Czasem uciekałem od siebie, czasem do siebie wracałem. Nie działo się nic, a zarazem zadziało się tak wiele.

Może właśnie dlatego tak trudno mi stąd wyjechać.

„Bądź obecny”

Chyba dopiero teraz rozumiem, że obecność ma też swoją cenę. Kiedy naprawdę jesteś, czujesz również moment, w którym coś się kończy.

Jutro wracam.

Nie jako inny człowiek.
Nie jako lepsza wersja siebie.

Wracam trochę bardziej sobą.

Mój czas🙌 Od razu poczułem, że to miejsce bardzo dobrze ze mną rezonuje. Dziś jeszcze organizacyjnie, ale już znikam, ju...
01/08/2026

Mój czas🙌 Od razu poczułem, że to miejsce bardzo dobrze ze mną rezonuje. Dziś jeszcze organizacyjnie, ale już znikam, już się w nim zatapiam😊 Tylko ja... i ja🧘‍♂️💫

Kilka lat temu wrzuciłem na fb zdjęcie zdjęcia z lat dziewięćdziesiątych. Dzisiaj je trochę odświeżyłem z AI. I tak sobi...
29/07/2026

Kilka lat temu wrzuciłem na fb zdjęcie zdjęcia z lat dziewięćdziesiątych. Dzisiaj je trochę odświeżyłem z AI. I tak sobie myślę, czy chciałabym znowu mieć naście lat... Ostatnio byłem przekonany, że nie. Ale teraz czuję upływu czasu. Mam wrażenie, że na wiele rzeczy jest już za późno. A wtedy? Całe życie przede mną. Musiałbym tylko mieć w głowie to co mam dzisiaj😉

Kontakt z koniem to piękna, ale też bezlitosna lekcja poznawania samego siebie.Przez jakiś czas miałem wrażenie, że robi...
27/07/2026

Kontakt z koniem to piękna, ale też bezlitosna lekcja poznawania samego siebie.
Przez jakiś czas miałem wrażenie, że robię postępy. Że staję się spokojniejszy, bardziej uważny, dojrzalszy. Skupiałem się na drobnych zmianach i zacząłem wierzyć, że właśnie z nich buduje się nowa wersja mnie.
A potem przyszedł moment weryfikacji.
Tak jak w życiu, przychodzi czas, kiedy teoria przestaje mieć znaczenie. Zostaje tylko to, co naprawdę w nas jest. Dzisiejsze wydarzenie było dla mnie właśnie takim egzaminem. Krótkim, bolesnym i bardzo szczerym.
Pokazało mi, że wciąż uciekam. Przed trudnymi emocjami. Przed odpowiedzialnością. Przed koniecznością zostania tam, gdzie najbardziej powinienem zostać.
To nie jest lekcja o koniach. To jest lekcja o mnie.
Może właśnie dlatego konie są tak niezwykłymi nauczycielami. Nie interesują ich nasze wyobrażenia o sobie. Nie robi na nich wrażenia to, kim chcielibyśmy być. Pokazują tylko to, kim jesteśmy w danym momencie.
Dzisiaj wróciłem do podstaw. Nie dlatego, że wszystko straciłem. Dlatego, że dopiero od nich mogę zbudować coś prawdziwego.
Pozostaje pytanie, które zostawiam przede wszystkim sobie:
Czy następnym razem zostanę? Czy potrafię wytrzymać własne emocje i zrobić krok do przodu? Czy znowu wybiorę ucieczkę?

Adres

Przechlewo

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dariusz Niklas - Obecność umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Dariusz Niklas - Obecność:

Skróty

Udostępnij