19/07/2024
Rok 2004.. jako student II roku wrocławskiej AWF, pojechałem do pracy nad polskie morze jako animator czasu wolnego jako konferansjer. Po "castingu", okrzyknięty mega kozakiem mikrofonu pojechałem do pracy do Jastarni na dwa miesiące.
Efekt był taki że po dwóch tygodniach chciałem zrezygnować, gdyż:
1️⃣ nie było flow
2️⃣ zła praca przeponą (problem ze złapaniem oddechu podczas mówienia)
3️⃣ obawa że nie sprostam oczekiwaniom "góry"
Na szczęście zamieniłem się z kolegą i na kolejne dwa tygodnie zostałem sędzią piłki nożnej plażowej, z doskoku brałem się za mikrofon kiedy czułem flow. Dzięki temu wytrwałem w dobrym humorze i pierwszym doświadczeniem pracy z mikrofonem. To był strzał w 10. 👍
Rok oraz dwa lata później znowu pojechałem nad morze do pracy jako gaduła 🎤 Już na większym luzie z garścią doświadczeń.
W międzyczasie swoje trzy grosze dorzuciła mi moja mama (oczywiście w dobrej wierze), która przez kolejne dwa lata radziła mi żebym znalazł sobie "normalną" pracę 🙃
Nie odpuściłem, bo czułem że to będzie moje zajęcie na cale życie, mimo że początki były naprawdę trudne. Potem pojawiały się pierwsze zlecenia na inne eventy 🔥
Dziś mija 20 lat od tego momentu. W zasadzie co roku pojawiam się nad morzem w ramach różnych eventów jako prowadzący 🎤
Najważniejsze, że nadal mam zajawkę i chęci do tej roboty, śmieję się że nawet jak skończę 85 lat to nadal będę robił to co robię, choćby były to dancingi w Ciechocinku 😅👍
Cieszę się że nie odpuściłem, bo kilka takich momentów już było. Wam również tego życzę ✌️
Pozdrawiam z Dziwnowa, z miasteczka które prowadzę już 11 rok 😅