01/09/2026
🏊♂️🚴♂️🏃♂️ Nasz pierwszy triathlon Klubu „O co biega” za nami! Czas na podsumowanie, bo działo się naprawdę sporo!
Wzięliśmy udział w Calisia Triathlon w Kaliszu i pojechaliśmy tam naprawdę mocną ekipą. Dla wielu z nas był to pierwszy start w triathlonie, więc przed zawodami było sporo stresu, pytań, analizowania, szukania informacji i klasycznego: „Czy ja na pewno wiem, co robię?”. 😂
Po zawodach? Szczęście, radość, duma i ogromny optymizm, bo najważniejsze — wszyscy ukończyli!
Nasze wyniki
Indywidualnie – IM 1/4
Dawid Jurga – 2:46
Indywidualnie – IM 1/8
Katarzyna Giedrojć – 1:54
Mona Gracjana Hetmanek – 2:09
Maciek Łukasiewicz – 1:33
Jacek Rus – 1:28
Sztafety – IM 1/4
Sztafeta nr 1 – 2:17
Pływanie – Pablo Kiel
Rower – Arek Spionek
Bieg – Bartosz Karasiński
Sztafeta nr 2 – 2:40
Pływanie – Pawe Owczarek
Rower – Darek Łukasiewicz
Bieg – Przemek Kuliberda
Najwyżej sklasyfikowana została nasza pierwsza sztafeta — 6. miejsce w klasyfikacji generalnej i 4. miejsce wśród sztafet męskich. Czyli… podium było naprawdę blisko!
Razem z nami towarzysko w IM 1/8 wzięli udział: Monika Rus i Mariusz. Zapraszamy do klubu!
Dziękujemy za support Kasia Łukasiewicz. Bez Ciebie byłoby trudno. ❣️
Jak było?
Pływanie odbywało się w rzece Prosna. Woda? Jedni powiedzą, że zimna, inni, że całkiem przyjemna. Najważniejsze, że nikomu nie śmierdziała.
Trasa rowerowa zdecydowanie nie należała do najłatwiejszych. Było sporo podjazdów, czasem takich, które przypominały nam, dlaczego właściwie trenujemy. Wiedzieliśmy jednak, czego się spodziewać.
Za to trasa biegowa była płaska i pozwalała już skupić się na tym, żeby dowieźć wynik do mety.
A skoro o dowożeniu mowa, niektórzy wyszli z założenia: "Czego nie dopływam, nie dojadę i nie dobiegnę, to dowyglądam.” 😎
I tutaj zaczyna się część, która na długo zostanie w klubowych wspomnieniach. 😂
- Kolczyki Kasi zakładane podczas zmiany, selfie i inny strój na każdy etap — pełna klasa i profesjonalizm.
- Ciężka torba Moniki, wyposażona w ilość picia jak na długie ultra… oraz 2 tygodnie bezsennych nocy przed startem.
- Fotka Jacka Rusa z kultowym już tytułem:
„Nie róbmy jaj z pogrzebu”.
- I podsumowanie Przemka, które spokojnie może zostać klubowym mottem: „Ból jest chwilowy, chwała wieczna.”
Najważniejsze — ekipa!
Maciek Łukasiewicz podsumował wyjazd tak:
„Bardzo fajny pomysł, żeby pojechać większą ekipą na takie zawody. Było nas kilkanaście osób, w tym większość debiutantów, ale wspartych prawdziwymi wyjadaczami tri. Dzięki temu było dużo mniej stresu, a zdecydowanie więcej dobrego humoru. Niby szkoda, że sezon się kończy, ale z drugiej strony jest sporo czasu, żeby się przygotować do kolejnego!”
I chyba trudno powiedzieć to lepiej.
Bo właśnie o to chodziło — nie tylko o wynik, ale o wspólny start, wzajemne wsparcie, emocje i dobrą zabawę.
A że wszyscy ostro trenowali, to nasza rywalizacja klubowa zrobiła się naprawdę emocjonująca!
Organizacja? Ogólnie — było OK.
Woda w Prośnie nikomu nie śmierdziała , piwa bezalkoholowego było pod dostatkiem, a lody i słodkie bułki na mecie były bardzo dobrym pomysłem.
Mamy tylko jeden konkretny zarzut: papier toaletowy zniknął praktycznie na samym początku.
Ale poza tym? Calisia Triathlon — zaliczona!
Dzięki wszystkim za wspólny start, emocje, doping, śmiech i przede wszystkim za to, że każdy dał z siebie wszystko!
Pierwszy triathlon Klubu „O co biega” — za nami.
A następny? Już wiemy, że będzie!