31/08/2026
Mateusz Mysłek - PIERWSZY NOWOSOLANIN NA MECIE WYDŁUŻONEGO CCC!
Mateusz ukończył ⛰️ CCC – 107,8 KM | +6200 M | 22:48:44 🏃♂️🔥 - wielkie gratulacje i brawa, jak sam Mateusz pisze:
⛰️ CCC – 107,8 KM | +6200 M | 22:48:44 🏃♂️🔥
Dotarłem do mety.
I chyba dopiero teraz zaczyna do mnie docierać, co się wydarzyło…
Tegoroczne CCC było wyjątkowe już od samego początku. Ze względu na lawiny błotne, które zeszły z rejonu Mont Blanc, trasa została wydłużona i ostatecznie miała 107,8 km oraz około 6200 metrów przewyższenia.
Wystartowałem spokojnie. Taki był plan. Wiedziałem, że przede mną długa droga i dwa potężne podejścia powyżej 2500 m n.p.m. szybko dadzą się we znaki.
I dały. 😅
Do tego porywisty wiatr, ogromne ilości deszczu, błoto, śliskie kamienie i burze na wysokości ponad 2500 metrów. Warunki momentami były naprawdę ekstremalne.
Na początku… nie mogłem się odnaleźć. Czułem lekką panikę i przez pierwsze kilometry miałem wrażenie, że sytuacja zaczyna mnie trochę przerastać.
Do tego trzy wywrotki już na początku bardzo szybko przypomniały mi, że góry tego dnia nie będą ze mną negocjować. 😅
Miałem plan, żeby kije wyciągnąć dopiero w drugiej części trasy. Plan piękny… tylko góry miały własny. 🤣
Było tak ślisko, że kije wyciągnąłem już na pierwszym podejściu.
Zbiegałem z drugiego szczytu, ponad 2500 m n.p.m., w kierunku punktu. Byłem mokry, ubłocony i mocno zmęczony. Wtedy zrobiłem coś, co chyba uratowało mój bieg.
Zatrzymałem się. Wypiłem ciepłą kawę.
Kilka minut. Oddech. Spokojna głowa.
I powiedziałem sobie:
„Wracamy do szeregu. Realizujemy plan.”
Od tego momentu coś się przestawiło.
Po około 40. kilometrze wszystko zaczęło funkcjonować tak, jak powinno. Nogi, głowa, jedzenie, tempo. W końcu wszedłem w swój rytm.
Na Champex-Lac w Szwajcarii, podczas przepaku, wbiegłem już wyprzedzając kolejnych zawodników. W pewnym momencie miałem za sobą ponad 100 osób.
I od tego miejsca już się nie zatrzymałem.
Do końca wyścigu to najczęściej ja byłem tym, który wyprzedzał. Oczywiście zdarzali się też tacy, którzy wyprzedzali mnie — taki jest ultra. Ale najważniejsze było to, że cały czas posuwałem się do przodu.
Ostatnie kilometry?
Czwórki zajechane na maksa. 😂
Strome zbiegi bolały jak diabli. Każdy krok był walką.
Ale kiedy zobaczyłem, że meta jest już naprawdę blisko…
udało się jeszcze przycisnąć. 🔥
I tak po 22 godzinach, 48 minutach i 44 sekundach przekraczam linię mety.
🏁 107,8 km
⛰️ 6200 m przewyższenia
⏱️ 22:48:44
🏆 850. miejsce OPEN
👟 około 2000 zawodników na starcie
❌ prawie 500 osób nie ukończyło
A przede wszystkim…
🇵🇱 PIERWSZY NOWOSOLANIN NA MECIE WYDŁUŻONEGO CCC!
I tutaj mam jeszcze jedną niewiadomą — być może jestem również pierwszym Nowosolaninem, który ukończył finałowy bieg CCC z serii UTMB. Jeśli ktoś ma inne informacje, chętnie je zweryfikuję. 😉
Ale wiecie co?
Największą satysfakcję daje mi nie samo miejsce.
Tylko świadomość, że na początku naprawdę było ciężko. Że pojawił się strach, zwątpienie, wywrotki, fatalne warunki i moment, w którym trzeba było poukładać głowę.
Bo ultra właśnie tego uczy.
Nie zawsze musisz być najmocniejszy. Nie zawsze musisz czuć się dobrze. Czasami wystarczy zatrzymać się na chwilę, złapać oddech, napić się kawy i powiedzieć sobie: „Dobra. Jedziemy dalej.”
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa walka. ❤️🔥
Mam ogromną nadzieję, że takich historii będzie w Nowej Soli coraz więcej. Że coraz więcej osób z naszego miasta będzie odkrywać świat ultramaratonów, przesuwać własne granice i przekonywać się, że często jesteśmy w stanie zrobić znacznie więcej, niż sami sobie wyobrażamy.
Granice są przede wszystkim w głowie.
Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną podczas tego biegu. ❤️
Tym, którzy trzymali kciuki, pisali wiadomości, śledzili kropkę na mapie, pytali, jak idzie, i tym, którzy po prostu wierzyli, że dam radę.
Każda taka wiadomość naprawdę pchała tę kropkę do przodu. ❤️
A teraz?
Czas na regenerację…
Bo nogi chyba właśnie złożyły wypowiedzenie. 😂😂
Do zobaczenia na kolejnych kilometrach!
🏃♂️⛰️🔥