11/09/2025
Historia zaczyna się o 6 rano w niedziele, 7września 2025 pod zamkiem w Malborku przy wschodzącym słońcu, a w tle słychać „Bogurodzicę”, ciary są 🥹. Pierwsze pływanie, temperatura wody całkiem spoko jak na początek września. Zaczynam, po jakichś 30 metrach przepływa mi przed nosem kajak , wtf!!😤 no to mi się wyrwało : „no ja pie…le”, a koleś (chyba ratownik) odpowiada, sorry musiałem zmienić strone.. serio?🤦♀.No dobra, z powrotem pozycja horyzontalna i lecimy dalej. Pod koniec 3ciego kółka (bo były w sumie 4) łapie mnie skurcz w łydce, nooo tego jeszcze nie grali 😝.. na szczęście tylko chwilowy i docieram do portu👍
Rower bez przygód , trochę słońca, trochę deszczyku, trochę wiaterku, jedyną atrakcją było łapanie (w locie) bidonów od niezastąpionej Anetki – mojego suportu.
Aa i sciąganie kamizelki w czasie jazdy też mogę zaliczyć do atrakcji i odhaczyć na mojej bucket liscie 😊
Ostatni etap, takie małe rozbieganie na 42km 🤪. Pierwsze 2 kółka spoko, uśmiechy do kibiców i przybijanie piątek. Na trzecim kółeczku zaczynam już czuć trudy tego dnia, próbuję wciskać w siebie kolejne żele, ale ledwo powstrzymuję się przed🤮. życie ratuje mi cola na punkcie żywieniowym. 30 kilometr, wpadam w tryb zombie, ukrywam się za daszkiem czapeczki, tylko się nie zatrzymać, nie przejść do marszu - klasyczna bomba maratońska.. I wreszcie ostatnie kółko, które dzieliłam sobie na ułamki, wyższa matematyka wleciała 😉 Ostatni km to już była walka żeby nie szlochać – nie, nie z bólu, tylko z emocji, cos niesamowitego. Taka mieszanka endorfin, dopaminy i innej chemii, która robi coś takiego, że nie pamiętasz, jak bolało ostatnie 10km. Docieram do mety, odbieram medal, słyszę, że jestem kobietą z żelaza, i już zupełnie w ryk i zasmarkuje koszulkę mojemu bratu, który zrobił mi niespodziankę i przyjechał pokibicować. Dzięki 🥹
A potem wywiady, autografy i wizyty w zakładach pracy 😜.
Wielkie podziękowania za ten sezon dla moich trenerów Maćka i Kuby.
Dla fizjo Ani, Pauliny i Kingi- PESEL jest bezlitosny i jeden fizjo już nie starczy, hehe. Kamil-rower👌
No i last but not least dla mojej niezastąpionej, Kochanej Anetki, z którą już ponad 7 lat trinujemy, zamiast leżeć i pachnieć😜.