10/12/2023
Praca na ll zmiane od 4.12. do 10.12.23
Średnie tętno spoczynkowe z poprzedniego tygodnia 41 bpm i HRV 88 ms.
➡️Poniedziałek 4.12.23 pobudka 7:00
Tsp. 39 bpm HRV 94 ms Sen 9 h
Samopoczucie dobre. Nogi w porządku. Motywacja wysoka ale trzeba będzie pokombinować żeby działać. Gabi zostaje w domu, a za oknem zima w pełni. Rano krótka gimnastyka i pełne rolowanie.
Dzień w pracy na luzie. Spadł mi pistolet na zewnętrzną część lewej stopy.
➡️Wtorek 5.12.23 pobudka 6:00
Tsp.39 bpm HRV 92 ms Sen 7 h
Samopoczucie bardzo dobre. Nogi leciutkie. Motywacja ogromna - można działać. Ból w lewej stopie odczuwalny ale wydaje się, że nie stanowi problemu.
➡️Trening 6:40 W planie rozbieganie ok 75'
14 km po 5'22"/km Czas 1:15:16
Śr.tętno 125 bpm Max 138 bpm
Po treningu rozciąganie łydek 4×1'30"
Na ścieżkach dalej zalega śnieg i jest mróz. Muszę się trochę cieplej ubierać na rozbiegania bo dzisiaj niepotrzebnie się śpieszyłem. Tylko dlatego, że było mi zimno. Poza tym biegło się całkiem swobodnie lekko.
Dzień w pracy spoko ale do przerwy byłem nieco zamulony i nie mogłem się zebrać. Późnjej już jakoś poszło.
➡️Środa 6.12.23 pobudka 6:00
Tsp. 40 bpm HRV 82 ms Sen 6h
Sampoczucie bardzo dobre. Nogi bez zarzutów. Motywacja ogromna - gotowy do walki!
➡️Trening 6:33 W planie Press Run 60' ale po ok 1.5 km zmieniłem plany na 10×400m
Rozgrzewka: 4.01 km po 4'40"/km Czas 18:41 Kilometry kolejno: 5:07 / 4:35 / 4:34 / 4:23
🔥Akcent: Tempo 10×400m przerwa 200m
Odcinki wchodziły kolejno: 1:23,9 R:1:12 /
1:24,3 R:1:09 / 1:23,6 R:1:16 / 1:23,0 R:1:18 /
1:21,7 R:1:26 / 1:24,3 R:1:27 / 1:23,5 R:1:27 /
1:22,8 R:1:27 / 1:25:2 R:1:35 / 1:24,3 R:1:12 /
Średnia to 1:23,6 czyli 3'29"/km. Średnia długość przerwy 1:22.
Schłodzenie: 1.45 km po 6'0"/km Czas 8:44
Razem wyszło: 11.46 km Czas 54:57
To był bardzo specyficzny trening. A wszystko za sprawą intensywnej rozgrzewki która miała być początkiem innego treningu. Jednak gdy w trakcie okazało się że bieżnia jest otwarta postanowiłem zmienić plany i zrealizować trening tempowy. Mogłem zwolnić i zrobić standardową rozgrzewkę w truchcie ale od samego początku biegło mi się naprawdę lekko. Pomyślałem, że warto spróbować czegoś nowego i zamiast zrobić parę spokojnych kilometrów zrobiłem ok 10 minut Biegu Ciągłego w średnim tempie 4'31"/km. Niby nic nadzwyczajnego ale różnicę było czuć już na pierwszym odcinku tempowym. Nie było luzu! Czułem, że muszę powalczyć dokładnie tak jak podczas zawodów na 5 km. Myślę, że to argument na plus. Przerwy starałem się robić krótsze niż czas trwania wysiłku jednak nie do końca mi się to udało. Co prawda średnia długość przerwy faktycznie wyzszła krótsza ale nie były one równe gdyż z każdym kolejnym odcinkiem było po prostu coraz trudniej. ➡️To był bardzo trudny trening. Zaledwie godzinę po już miałem mega zjazd i zero energii. Dawno nie wygenerowałem takiego zmęczenia na treningu! Oby tylko się opłaciło.
Dzień w pracy średnio. Bez entuzjazmu i bez zaangażowania. Typowy dzień na zaliczenie.
➡️ Czwartek 07.12.23 pobudka 5:50
Tsp.41 bpm HRV 78 ms Sen 5 h
Samopoczucie spoko ale zmęczenie spore. Deficyt snu wyraźnie daje o sobie znać. Motywacja bez zmian jednak bez wystarczającej ilości snu to może się okazać trochę za mało, by zrobić coś więcej niż po prostu dotrwać do wieczora...
➡️Trening 6:30 W planie Bieg Regeneracyjny
9.95 km po 6'04"/km Czas 1:00:18
Śr.tętno 120 bpm Max 133 bpm
Po treningu rozciąganie łydek 4×1'30"
Planowo miałem pobiegać trochę dłużej ale zmęczenie było na tyle duże, że postanowiłem skrócić trening i pobiec jeszcze spokojniej niż zazwyczaj biegam takie treningi. W trakcie biegu czułem mrowienie na zewnętrznej stronie prawego podudzia. Coś jakby mięsień strzalkowaty...
Przed pracą pełne rolowanie i rozbijanie piłeczkami łydek wraz z piszczelami.
W pracy bez entuzjazmu ale jakoś udało mi się wkręcić i do przerwy szybko zleciało. Późnjej było już trochę gorzej. ➡️Podczas pracy pojawił się niezbyt intensywny ale przeszywający ból w lewym podudziu - takie specyficzne drętwienie w okolicy kolana.
➡️Piątek 08.12.23 pobudka 8:30
Tsp. 42 bpm HRV 82 ms Sen 9 h
Samopoczucie w porządku ale zmęczenie dalej spore. Udało się trochę odespać jednak to wciąż za mało. Motywacja średnia - nogi ujechane. Czas przed pracą poświęcam na odpoczynek.
Dzień w pracy jakoś zleciał i nawet nie było tak ciężko jak zakładałem.
➡️Sobota 09.12.23 pobudka 7:00
Tsp. 42 bpm HRV 75 ms Sen 7h
Samopoczucie w porządku ale dalej odczuwam zmęczenie. I to nawet nie treningiem tylko takie normalne ludzie zmęczenie. Motywacja duża ale trochę brakuje iskry. Poza tym żadnych dolegliwości.
➡️Trening otwarty 8:08 realizowany razem z Piotrem Przyweckim. W planie 8 km spokojnego wprowadzenia i następnie 8 km Press run z ostatnim km w tempie wyścigu na 5 km.
🔥Akcent 7 km Tmax 174 bpm. Km po kolei:
4:42, 4:40, 4:30, 4:15, 4:14, 4:08, 3:57.
Razem 15.01 km po 5'10"/km Czas 1:17:40
Schłodzenie 2.28 km po 6'39"/km Czas 14:45
Trochę dzisiaj brakowało luzu i przede wszystkim świeżości. Do tego trasa nad zalew była pokryta niemal w całości śniegiem, lodem itd Całe szczęście nie wiało bo to już by na pewno położyło ten trening. A tak wystarczyło trochę zwolnić, odpuścić ostatni kilometr w tempie do "piątki" i plan został zrealizowany. Może nie tak jak by się chciało ale nie wyszło najgorzej. Dodam, że w pierwszą stronę podczas rozbiegania zastanawiałem się z Piotrem czy w ogóle da się coś dzisiaj zrobić? Tym bardziej jest się z czego cieszyć...
➡️ Ni. 10.12.23 Pobudka 6:00 WAGA 79.5 kg
Tsp. 42 bpm HRV 77 ms Sen 7h
Sampoczucie dobre. Nogi w drętwe. Motywacja zaledwie wystarczająca żeby zamknąć kolejny tydzień!
➡️Trening otwarty 7:00 Realizowany w pojedynkę. W planie Long Run LTL.
23.01 km po 5'07"/km Czas 1:57:40
Śr.tętno 144 bpm Max 170 bpm. Czas na progu 13:52 i ponad nim 6:18.
Początek jakoś bez entuzjazmu ale już czwarty kilometr otwarłem czyerysetką w średnim tempie 4'09"/km. Niestety nawierzchnia w drodze nad zalew była strasznie śliska i trudno było się rozpędzić. Kolejne pięć odcinków które rozpoczynały następne kilometry już biegałem po ulicy. Może nie było to zbyt komfortowe ze względu na bezpieczeństwo ale przynajmniej nie było tak ślisko i średnie tempo wychodziło już poniżej 4'0"/km. Na dziewiątym kilometrze zrobiłem szustą czyerysetkę i wróciłem do rozbiegania. Powoli zaczynało mi się dobrze biec. Można powiedzieć, że potrzebowałem godziny od rozpoczęcia treningu żeby złapać trochę luzu. Do czterysetek wróciłem ponownie na osiemnastym kilometrze. Otwarłem w ten sposób cztery kolejne kaemy biegając odcinki w tempie między 3'40" a 3"50"/km. Łącznie wyszło 10 sztuk, a końcówka była znacznieepsza niż sam początek. Około dziewiątego kilometra spotkałem Arka z teamu więc wpadła krótka przerwa żeby chwilę pogadać...
Wieczorem pełne rolowanie i rozbijanie piłeczkami łydek wraz z piszczelami.
➡️Cały tydzień to 75.71 km Czas 6:40:29
Bez wątpienia był to dość wymagającym tydzień treningowy. Raz ze względu na panujące warunki, a dwa ze względu na obowiązki. Mimo to zrealizowałem 5 jednostek i zrobiłem kolejny mały krok do przodu. Od przyszłego tygodnia wszystko powinno już wrócić do normy.