28/12/2025
Boli? Idź na spacer.
Wiem, co sobie teraz myślisz. "Człowieku, ledwo wstaję z krzesła, a ty mi każesz iść na spacer?".
Tak. I powiem Ci dlaczego opierając się na tym, co wiemy z fizjologii.
Najgorsza rzecz, jaką robimy, gdy dopada nas przewlekły ból, to ucieczka w "bezpieczeństwo". Kładziemy się, przestajemy się ruszać, bo boimy się, że coś uszkodzimy.
Wyobraź sobie zawias w drzwiach, którego nikt nie używa przez lata. Co się z nim dzieje? Rdzewieje i zastyga. Dokładnie to samo dzieje się z Twoim ciałem.
Twoje stawy są specyficzne – w środku nie mają swojego ukrwienia (chodzi o chrząstkę stawową). One "jedzą" i regenerują się TYLKO wtedy, gdy pracują. Podczas spaceru następuje kompresja i dekompresja – to działa jak p***a, która tłoczy odżywczy płyn do stawu i "smaruje" go od środka.
Gdy leżysz – staw głoduje i sztywnieje. Ból rośnie.
Jest jeszcze druga sprawa – twoja głowa. Mamy twarde dowody na to, że rytmiczny, spokojny marsz działa na mózg jak naturalny środek przeciwbólowy. Nazywamy to analgezją wysiłkową. Kiedy idziesz, Twój organizm zaczyna produkować własne "leki" (endorfiny i kannabinoidy), które wyciszają układ nerwowy. Dosłownie "znieczulasz się" ruchem.
Dlatego, jeśli zmagasz się z przewlekłym bólem nie musisz robić treningu życia.
Wystarczy 15-20 minut spokojnego spaceru. Takiego, przy którym możesz swobodnie rozmawiać. Poczujesz dyskomfort na początku? Pewnie tak. Ale gwarantuję Ci, że po powrocie poczujesz ulgę, której nie da Ci kolejna godzina na kanapie.
Ruch to najlepszy i najtańszy lek, jaki możesz sobie przepisać. Nie bój się go.
Jak to wygląda u Was? Czekacie, aż przestanie boleć, żeby wyjść, czy wychodzicie właśnie po to, żeby przestało boleć?