01/09/2026
90 minut od alarmu do ratunku. Załoga polskiego jachtu „Carmen” 🇵🇱⚓
Zatoka Biskajska, 1983 rok. Wiatr w porywach osiąga 11°B. Polski jacht „Carmen”, Carter 30, traci maszt i zaczyna tonąć.
Dwaj żeglarze opuszczają jacht i przechodzą do tratwy ratunkowej. Uruchamiają radiopławę wypożyczoną przez organizatorów regat.
Jej sygnał odbiera załoga… Concorde’a.
Lotnicy przekazują alarm służbom ratowniczym, które kierują pomoc do rozbitków. Podejmuje ich polski statek „Kopalnia Zofiówka”.
Od uruchomienia radiopławy do wejścia żeglarzy na pokład statku mija zaledwie 90 minut.
📡 A jak działa współczesna radiopława EPIRB?
Na częstotliwości 406 MHz wysyła alarm odbierany przez satelity systemu Cospas-Sarsat. Przekazuje identyfikator urządzenia, a jeśli ma odbiornik nawigacji satelitarnej — również pozycję. Informacja trafia do służb ratowniczych.
Dodatkowy sygnał na 121,5 MHz pomaga ratownikom namierzyć radiopławę, gdy są już w pobliżu.
EPIRB ma własną baterię i antenę. Może więc wezwać pomoc także wtedy, gdy jacht straci maszt, zasilanie lub znajdzie się poza zasięgiem brzegowych stacji VHF.
Uruchamiamy ją w poważnym i bezpośrednim zagrożeniu, gdy potrzebujemy natychmiastowej pomocy. Nie trzeba czekać, aż zawiodą wszystkie inne środki łączności.
Historia „Carmen” pokazuje, jak wiele może zmienić odebrany sygnał alarmowy. Jednak 90 minut to czas tej konkretnej akcji — nie obietnica, którą daje radiopława.
A Ty — przed wyjściem w morze sprawdzasz, gdzie jest EPIRB i jak ją uruchomić?