Master of Noroad

Master of Noroad "Mam wątpliwości, czy dobrze jedziemy, ale nie ma sensu szukać, dróg i tak nie będzie!"

Meta. Udało się. Choć tak na prawdę będzie można tak powiedzieć dopiero po powrocie. Dużym sukcesem jest samo odnalezien...
03/07/2026

Meta. Udało się. Choć tak na prawdę będzie można tak powiedzieć dopiero po powrocie. Dużym sukcesem jest samo odnalezienie mety, która w tej edycji była lotna. Z godziny na godzinę podróżowała w różne miejsca. W końcu nawet przyjechała za nami na camping gdzie się zatrzymaliśmy, i to nie była dobra rzecz. Nie wszystkim się udało. Mijamy wypadek jednego z teamów. Na marokańskich drogach trzeba uważać bo ruch tu się rządzi innymi prawami. Na szczęście wszyscy przeżyli choć po samochodach mogło by się wydawać inaczej. Teraz spokojny odwrót w stronę bieguna polarnego. Tylko jeszcze lampa i dywan. I jedziemy na inny prom bo Stena Line w wydaniu afrykańskim nie polecamy.

Dzień piąty. Celem prom w Almerii. Krajobrazy, które dotychczas wydawały się pustynne bledną. Przejeżdżamy przez prawdzi...
02/07/2026

Dzień piąty. Celem prom w Almerii. Krajobrazy, które dotychczas wydawały się pustynne bledną. Przejeżdżamy przez prawdziwą z definicji europejską pustynię. Sergio Leone kręcił tu swoje filmy. Dzień dość lajtowy choć coraz więcej stopni na termometrze. Jeszcze symboliczne zaślubiny z morzem i prom. To temat na osobną opowieść. W skrócie: to stary prom Stena Line znany z naszych tras do Szwecji. Ogrzewanie chyba ciągle działa. Informacje bezpieczeństwa są po polsku szwecku i angielsku a gaśnice mają ostatnie certyfikaty z 2016 wydane w Polsce. W kabinie z 50 stopni. Kończymy wynosząc materace z kabiny na pokład i śpimy pod gołym niebem. Iście epickie powitanie z Afryką .

Dzień czwarty. Zlądowalismy w znanej nam pięknej podpirenejskiej dolince nad Zalewem Yesa. Już wiedzieliśmy że do promu ...
01/07/2026

Dzień czwarty. Zlądowalismy w znanej nam pięknej podpirenejskiej dolince nad Zalewem Yesa. Już wiedzieliśmy że do promu w Almerii 950km to dużo i nie będziemy tego atakować na jeden dzień. Od rana kurs na południe. W drugiej linii pod wybrzeża przeskakując między lokalnymi dróżkami a autostradami. Hiszpański piec dał czadu nawet teraz kiedy jest ochłodzenie. Ta prowincja to chyba nie było by moje ulubione miejsce do życia. Spalone równiny i wyschnięte koryta rzek. Zostało 350 do promu.

Dzień trzeci. Start świtem koło południa. Ciekawe czy kiedyś uda się wyjechać wcześniej? Za wygodne noclegi obieramy.  Z...
30/06/2026

Dzień trzeci. Start świtem koło południa. Ciekawe czy kiedyś uda się wyjechać wcześniej? Za wygodne noclegi obieramy. Zmęczenie się nawarstwia. Podobnie jak w rowerze 3 dzień nowego trybu funkcjonowania jest najgorszy. Później to już tylko rutyna.
Chciało by się zostać w tym uroczym francuskim miasteczku Bergerac. Ruszamy na południe połączyć się z głównym nurtem złomu. Skok przez Pireneje które nie zawodzą podobnie jak 5 lat wcześniej. Piękne widoki na przełęczy możemy sobie tylko wyobrazić. To pierwszy Górski etap dla skody. Gdyby było tak gorąco jak wcześniej to mogło by być różnie bo miejscami na dwójce trzeba było ciągnąć na 15% podjazdach no i wtedy silnik się grzeje.
Lądowanie na dzikusa nad wcześniej odwiedzanym zalewem. Niestety gorące źródła które znamy z wcześniejszych wojaży zostają kilka metrów pod wodą zbiornika zalewowego. Hiszpanom w końcu udało się zebrać w nim trochę wody.

Z opóźnieniem impresja z Dzień drugi. Tak to dopiero drugi dzień od startu 🙄 Żar pali niemiłosiernie bo jedziemy na połu...
30/06/2026

Z opóźnieniem impresja z Dzień drugi. Tak to dopiero drugi dzień od startu 🙄 Żar pali niemiłosiernie bo jedziemy na południowy zachód. Plany zmieniają się co chwilę. Jednak odpuszczamy walkę z lokalnymi francuskimi drogami i znów autostrada. Również znów kończymy w środku nocy w przyjaznej przystani w Bergerac ❤️ Skodzitsu pięknie leci, tylko przy 120 zaczynają jej się nogi plątać. Widocznie 35 letnie felgi trochę pokrzywione. Docieramy w burzy i deszczu ledwo widząc przez zapackane owadami szyby. Prawie 1000km do przodu i trochę w bok od głównej trasy.

28/06/2026

Dzień pierwszy. I od razu życiówka tak jak w planie było. 1160km na jeden raz, nie jeden dzień. No bo data przeskoczyła. Spokój Karła dzis. Zaraz żabojady już. Można powiedzieć że przez chwilę się wysforowalismy na początek peletonu. Tymczasem po przyjemnej końcówce nocą w 30 st. Teraz czekamy na największy upał żeby ruszyć w samo południe. To koniec dnia pierwszego a w zasadzie dzień drugi. Wszystko zlewa się w jeden ciepły sosik. Jak lemans 24. Wrzucamy bambetle i ruszamy.

Pierwszy dzień. Lub dzień zero. Droga na jutrzejszy start w Chorzowie. Termometr wewnątrz auta pokazuje 42. Wszystkiego ...
26/06/2026

Pierwszy dzień. Lub dzień zero. Droga na jutrzejszy start w Chorzowie. Termometr wewnątrz auta pokazuje 42. Wszystkiego szukamy bo pakowanie było rano. Przejechane 525km. Walka i korek na A4. Skoda daje radę się nie zagrzać. Nocleg nad Odrą. W towarzystwie komarów i chyba Lisa. Ale są też świetliki. Zastanawiamy się jak to będzie zrobić 2x tyle km w takim upale.

Po co podróżować z małym bagażem i dużym rowerem jak można z dużym bagażem i małym rowerem 😁
31/08/2024

Po co podróżować z małym bagażem i dużym rowerem jak można z dużym bagażem i małym rowerem 😁

Okazuje się, że lubuskie rozciąga się nawet na dolnośląskie
25/08/2024

Okazuje się, że lubuskie rozciąga się nawet na dolnośląskie

16/08/2024

Adres

Golczewo Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Master of Noroad umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij