08/05/2026
Minęły trochę ponad dwa tygodnie od maratonu. I właśnie teraz dzieje się coś, co potrafi zniszczyć tygodnie, a czasem miesiące dobrze wykonanej pracy.
Wielu biegaczy zamiast regeneracji… od razu zaczyna szukać kolejnego planu, kolejnego startu, kolejnego mocnego treningu. Organizm jeszcze nie zdążył wrócić do równowagi, ale głowa już chce więcej.
I właśnie tutaj najczęściej zaczynają się problemy.
Po maratonie od lat robię dokładnie to samo. Zwalniam. Na co najmniej kilkanaście dni wyraźnie zmniejszam objętość, odpuszczam akcenty, zostawiam głównie spokojne wybiegania i daję organizmowi czas. Mięśniom, układowi nerwowemu, ale też głowie.
Dokładnie ten sam model polecam swoim zawodnikom, bo po latach startów, treningów i pracy z biegaczami wiem jedno — roztrenowanie nie jest nagrodą po sezonie. Roztrenowanie jest częścią procesu.
Jak długo powinno trwać? To zależy od tego, ile naprawdę zostawiłeś na trasie. Czy biegłeś na 90 procent swoich możliwości, czy dałeś absolutnie wszystko. Czy organizm wyszedł z tego bez strat. Czy są przeciążenia, mikrourazy. I wreszcie — czy psychicznie znowu czujesz głód.
W nowy cykl nie możesz wejść tylko zmotywowany.
Masz wejść zdrowy. Silny. I trochę stęskniony za bieganiem.
To też najlepszy moment, żeby zmienić perspektywę. Złapać oddech. Wyjechać. Nabrać nowych bodźców.
Ponieważ nasza licealistka ma krótką przerwę związaną z maturami, ruszyliśmy na kilka dni na Lazurowe Wybrzeże. Nicea i Promenada Anglików pełna biegaczy od świtu, Antibes, Cannes, klimatyczne uliczki Eze i Saint-Paul-de-Vence, na koniec Monako. Jak zwykle aktywnie. Bez presji. Bez planu do odhaczenia.
I paradoksalnie właśnie wtedy forma często zaczyna rosnąć najmocniej.
A teraz szczerze…
Ile razy po dużym starcie wracaliście za szybko… i organizm szybko wystawił za to rachunek?