02/03/2026
Trzeci raz na Kilimanjaro - i pewnie nie ostatni!
Wbrew pozorom, poziom ekscytacji za każdym razem jest podobny. Ale dotyczy czegoś innego. Nie tego, że będzie kolejny szczyt, kolejne własne osiągnięcie, etc. - tylko tego jak jako ekipa damy sobie radę. Mówiąc prosto: czy wszyscy wejdziemy.
Bo wejście na Kili jednak do łatwych nie należy. Po 4 (lub 5) dniach sportowej nudy przychodzi dzień ataku szczytowego, który jest niepodobny do wszystkich pozostałych.
Zimniej, wyżej, w środku nocy, na dużym niewyspaniu. Po pierwszej godzinie (gdy mija już początkowa ekscytacja wyjściem) zawsze mi się zjawia myśl czy klepanie w Excela nie byłoby atrakcyjną alternatywą.
Ale po kilku godzinach, gdy zaczyna się wschód, wszelkie kryzysy mnie omijają, a na szczycie - będąc już z resztą ekipy - stwierdzam, że jednak nie.
I że fajnie dokładać swoją cegiełkę do spełniania celów innych osób 🏔️
_______________________
.pl wyprawy