Maniek w Drodze

Maniek w Drodze Blog o życiu z pasją. Upadku, przetrwaniu i powrocie. O zmianie, Drodze i wielkiej mocy akceptacji

24/06/2026

Muzyczne dopełnienie wczorajszego tekstu ☺️

„Człowiekowi można odebrać wszystko oprócz jednego: ostatniej z ludzkich swobód – wyboru własnej postawy w każdych okoli...
23/06/2026

„Człowiekowi można odebrać wszystko oprócz jednego: ostatniej z ludzkich swobód – wyboru własnej postawy w każdych okolicznościach, wyboru własnej drogi.” Viktor Frankl.

Legendarny kryzys wieku średniego może wyglądać różnie, ja od zawsze goniłem za efektem ŁAŁ, to i kryzys by epicki. Dobiegałem pięćdziesiątki, gdy po latach intensywnych prób dokonania morderstwa na samym sobie w końcu spojrzałem na świat trzeźwymi oczami. Nie było syna, nie było drzewa, a po domu nie zostały nawet zgliszcza. Stałem pośrodku wielkiego leja po bombie i zadawałem sobie trzy pytania:
- Co dalej?
- Czy dalej?
- Po co dalej?
Przerażająca większość tego, co do tej pory nadawało sens mojemu istnieniu: majątek, związek, sukces, status, pozycja, znajomości, przyjaźnie, okazało się „strato-nieodporne” i … zniknęło, a to co przetrwało, było nieodwracalnie inne, nowe, obce.
Nie znałem jeszcze wtedy książki Frankla, ale wiedziałem, czy raczej czułem, że muszę dokonać wyboru jak się w tym wszystkim odnaleźć, że muszę nadać tej tragedii jakiś sens by nie zatonąć w goryczy i żałobie po stracie.
Łatwo nie było, podejmowałem lepsze i gorsze decyzje, wpadałem na mniej lub bardziej odklejone pomysły, brałem za nie odpowiedzialność, ponosiłem dotkliwe konsekwencje i kroczyłem dalej swoją Drogą, wciąż na nowo dokonując wyboru postawy wobec dramatu przeszłości i trudów teraźniejszości.
Przepracowanie tak silnych i dotkliwych wstrząsów stwarza szansę na głęboką przemianę osobistą, określaną mianem wzrostu potraumatycznego.

Katastrofa staje się szansą.

Po kilkudziesięciu latach autoprzemocowych prób zmiany własnej osobowości przeszedłem na stronę akceptacji siebie, z całym dobrodziejstwem inwentarza, a zmieniać zacząłem sposób postrzegania i definiowania tego, czego zmienić się nie da.
Nie zmienię neurobiologii mojego mózgu, zawsze potrzebowałem wielkich wyzwań i spektakularnych czynów, bez nich usycham, tracę napęd. Jednocześnie pogoń za chwałą nie zna końca i omal mnie nie zabiła, jak więc pogodzić jedno z drugim? Mózgu nie wymienię, ale mogę zredefiniować swój system wartości i to, co dla mnie jest wielkie i spektakularne.
Nie ucieknę też od narcystycznej części mnie i nie pozbędę się jej, ale mogę zmienić to, czym ją karmię, a skubana jest wiecznie głodna!
No i porobiło się przez te 8 lat tak, że na dzień dzisiejszy nie ma dla mnie nic większego i bardziej spektakularnego niż towarzyszenie drugiemu człowiekowi w chwilach, gdy najbardziej tego potrzebuje. W jego zmianie i w cierpieniu, w osamotnieniu i w poszukiwaniu sensu, w przekuwaniu kryzysu we wzrost, w nowych początkach i ostatecznych zakończeniach.
Satysfakcja jakiej to towarzyszenie dostarcza jest pysznym, wysokokalorycznym i co najważniejsze zdrowym pokarmem, który moje małe narcyziątko łapczywie połyka w całości, mlaszcząc przy tym nieprzyzwoicie głośno.
Delektujemy się tym smakołykiem oboje.

Od 7 lat wspieram i towarzyszę zdrowiejącym uzależnionym jako sponsor na programie 12 kroków, od trzech lat wspieram osoby w kryzysach jako coach, od roku studiuję by wspierać jako psycholog i psychoterapeuta, a od 4 miesięcy, w ramach praktyk studenckich, towarzyszę i wspieram seniorów w DPS Zakątek i bardzo, BARDZO chcę to robić dalej.

Całkiem niedawno, przygotowując się do zaliczeniowej prezentacji na ćwiczenia z psychopatologii w temacie uzależnień rzecz jasna, po raz kolejny dotarło do mnie, tym razem głosem fachowej literatury, że ze statystycznego punktu widzenia, nie miałem prawa przeżyć tego upadku. Po prostu.
Ale przeżyłem.
Otrzymałem dar od Wielkiego Chaosu, drugą szansę, bezcenny czas, którego nie mogę, nie chcę i nie zamierzam zmarnować.
Chcę na niego zasłużyć. Chcę nadać mu głębszy sens.

Kiedyś marzyłem o domu nad brzegiem oceanu, napisaniu światowego hitu i robieniu wielkich rzeczy wzbudzających powszechny podziw. Dziś marzę o odwzajemnionej miłości, spłaceniu wszystkich długów i o tym, bym był w stanie utrzymywać się z pracy w moich nowych zawodach.
To pierwsze nie zależy ode mnie, na drugie może nie starczyć mi życia, ale trzecie jest w zasięgu i zrobię wszystko co potrafię by tak się stało.
Bo to mój nowy sens.
Bo bez głębszego sensu, nic nie ma sensu.

Uściski for All
From Maniek with Love 💚💚💚

Ps. Post zainspirowany książką Viktora Frankla – „Człowiek w poszukiwaniu sensu” i niezwykłym doświadczeniem wspierania seniorów w sosnowieckim DPS „Zakątek”.

Ps.1 Jeśli jesteś zainteresowany/a współpracą ze mną w ramach indywidualnego procesu online lub w realu, zapraszam do kontaktu przez messenger

Patrząc na to zdjęcie zastanawiam się, co mógłbym i co chciałbym dziś powiedzieć temu dzielnemu maluchowi na wielkim kon...
01/06/2026

Patrząc na to zdjęcie zastanawiam się, co mógłbym i co chciałbym dziś powiedzieć temu dzielnemu maluchowi na wielkim koniu? I niemal natychmiast przychodzi mi do głowy parafraza tytułu książkowych wspomnień Anthony Hopkinsa: dajemy radę chłopaku. Dajemy radę! ✌ A Ty co byś dziś sobie chciał/a powiedzieć?
Wszystkim dzieciakom, tym wewnętrznym i zewnętrznym: nigdy nie przestawajcie być ❤❤💚💚❤❤

Na początku poprzedniego semestru, gdy szybko okazało się, że studiowanie po 50-tce to sport ekstremalny, powołałem do ż...
19/05/2026

Na początku poprzedniego semestru, gdy szybko okazało się, że studiowanie po 50-tce to sport ekstremalny, powołałem do życia jednoosobową kapitułę Orderu Dzielnego Studenta.
Pierwszy order, jak przystało na osobę z rysem narcystycznym, przyznałem oczywiście sobie 😁, ale kolejne otrzymały już dziewczyny, którym się ten order rzeczywiście należy.
Przedstawiam Wam Anię i Dorotę, pierwsze Damy Orderu Dzielnego Studenta 🥇🥇
Ania (z lewej) jest pielęgniarką i łączy studiowanie z pracą w szpitalu. Postanowiłem przyznać jej order gdy tylko się dowiedziałem, że na ćwiczenia na uczelni przyjechała prosto po nocnym dyżurze!
Dorota (z prawej) przyjeżdża na te same zajęcia – UWAGA – ze Szczecinka! W piątek wsiada w nocny pociąg, rano melduje się na zajęciach, które trwają od 8 do 21, po zajęciach znów wsiada w pociąg by rano, już w soim domu, na pełnej świeżości zalogować się na wykłady online, które potrwają znów od 8 do 21.
Poproszę teraz o głośne brawa dla moich dzielnych koleżanek! 👏👏👏👏

Wczoraj miałem zerowy termin egzaminu z psychopatologii, ale do niego nie podszedłem. W tym semestrze systematyczna nauk...
11/05/2026

Wczoraj miałem zerowy termin egzaminu z psychopatologii, ale do niego nie podszedłem. W tym semestrze systematyczna nauka poszła w las, zwyczajnie się nie wyrobiłem i wiedziałem, że nie za wiele umiem.
Gdybym podszedł do egzaminu i jakimś cudem go zdał, co przy testach może się zdarzyć, wiem, że nie zajrzałbym już do książek, a to jeden z tych przedmiotów, na których najbardziej mi zależy.
Odpuściłem więc, pozbywając się jednego terminu, ale kupując za to więcej czasu, który zamierzam wykorzystać na walenie się tą cegłą w łeb 😁 No ok, trochę też poczytam 😁
Co się zmieniło? Skończył się „miodowy miesiąc” pierwszego semestru. Nie ma już efektu „łał”, jaki towarzyszy każdemu nowemu pomysłowi/celowi/planowi, spada motywacja, pojawia się prokrastynowanie i wymyślanie powodów, by odwlec nieuchronne. Klasyka adehadowej codzienności.
Na szczęście mam już świadomość i wiedzę na temat pewnych mankamentów mojej kory przedczołowej, więc póki co, nie zamierzam rzucać studiów! 😎🤘💪

Adres

Ul. Cieplaka 1c
Dabrowa Gornicza
41-300

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Maniek w Drodze umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij