06/09/2024
Jest taka grupka osób, która usilnie stara się sprowadzić szereg problemów z jakimi zmaga się Włókniarz (jak i całe niezadowolenie kibiców, które się z nimi wiąże) do dwóch ostatnich meczów sezonu 2024. Czyli gdyby nie remis z Falubazem u siebie, gdyby nie blamaż w Grudziądzu, to we Włókniarzu tak naprawdę wszystko by grało.
Skoro przyczyną złości kibiców są tylko te dwa wspomniane spotkania - z czego, co ważne dla dalszych rozważań - jedno z nich rozegrane na wyjeździe, to jak wyjaśnić tak drastyczny spadek frekwencji na meczach przy Olsztyńskiej? Przecież frekwencję ocenia się w skali całego sezonu. Trudno o lepszy miernik nastrojów społecznych, niż ten, ilu kibiców odwiedziło w tym roku stadion żużlowy w Częstochowie. Można tworzyć różne narracje, ale z liczbami trudno dyskutować. W tym roku, przy okazji meczów ligowych, Arenę Częstochowa odwiedzało średnio 2 721 kibiców mniej, niż w ubiegłym roku. Średnia frekwencja wyniosła 7 429 widzów na mecz, podczas gdy w sezonie 2023 było to 10 150 widzów. Pod tym względem, na poziomie Speedway Ekstraligi, gorzej zaprezentował się tylko GKM Grudziądz. Przy czym trzeba pamiętać, że liczba krzesełek przy Hallera to "aż" 5 900, a sam stadion może pomieścić ledwie 8 000 widzów.
Kolejna statystyka jest bardziej niekorzystna dla Włókniarza, ponieważ biało-zieloni wypadli w niej najgorzej w lidze. Jesteśmy jedynym klubem z pułapem zajętych miejsc poniżej 50% pojemności stadionu - czyli zaledwie 45,44%. W stosunku do sezonu 2023 roku to obniżka o 16,64 punktów procentowych. Przedostatnia w tej klasyfikacji Unia Leszno zanotowała 58,13% zajętości stadionu.
Następna statystyka frekwencyjna, którą powinniśmy omówić i widnieje w aplikacji Speedway Ekstraligi to suma kibiców oglądających mecze. Będąc uczciwym, postanowiliśmy ją jednak pominąć, ponieważ jesteśmy po pierwszej fazie play-off i kluby mają różną liczbę rozegranych spotkań. Z powodu przedwcześnie zakończonego sezonu trudno też o porównania do roku ubiegłego, gdzie odjechaliśmy u siebie 3 mecze więcej. Nie mniej jednak przedstawione liczby pokazują, że w tym roku był spory problem z frekwencją. Dość powiedzieć, że jedynym spotkaniem z pięciocyfrową sumą widzów był mecz z Motorem Lublin (10 000 kibiców), a stało się tak tylko dlatego, że kibice gości przyjechali bardzo tłumnie, maskując tym samym częstochowski marazm frekwencyjny.
Warto zwrócić uwagę, że problemy Włókniarza z frekwencją nie zaczęły się w tym sezonie. Play-offy sezonu 2023 były momentem, w którym kibice Włókniarza ewidentnie pokazali władzom klubu żółtą kartkę. Niestety Ci, dla których powinien to być wyraźny alarm, istoty sprawy nie dostrzegli, albo dostrzec nie chcieli. W czym rzecz? Średnia frekwencja w rundzie zasadniczej sezonu 2023 była nieznacznie niższa od tej z sezonów 2021-2022, jednak można podejść do tego faktu ze zrozumieniem - być może była to jedynie kwestia większej liczby meczów rozgrywanych w piątki. Nie mniej liczba widzów w samej rundzie finałowej w tymże sezonie byłaby powodem do wstydu dla każdego klubu z tego szczebla rozgrywek. Dla porównania - zarówno w 2023, jak i w 2022 roku, Włókniarz zakończył sezon na tym samym etapie, czyli na rywalizacji o brązowy medal DMP. Jeśli zestawimy ze sobą pop**arność meczów obu tych sezonów, różnicę dostrzeżemy, jak na dłoni:
-> ćwierćfinał 2022: 15 000 widzów
-> ćwierćfinał 2023: 11 000 widzów (-4k r/r)
-> półfinał 2022: 16 000 widzów
-> półfinał 2023: 11 000 widzów (-5k r/r)
-> mecz o brąz 2022: 9 000 widzów
-> mecz o brąz 2023: 8 000 widzów (-1k r/r)
W roku 2022, każdy etap fazy play-off przyciągnął na trybuny więcej widzów od analogicznego momentu w sezonie 2023. Czyli pomimo zapewnienia tego samego poziomu sportowego, nie udało się zachęcić tej samej lub większej liczby kibiców do przybycia na mecz biało-zielonych. Teza, że ludzie będą chodzić, jak będą wyniki, niestety nie broni się, a jej bezpośrednim następstwem jest katastrofa frekwencyjna, która miała miejsce już rok później, czyli w kampanii 2024.
Tym bardziej warto zaznaczyć, że to nie dwa ostatnie mecze sezonu 2024 zadecydowały o słabej frekwencji na przestrzeni całego sezonu. Odpływ fanów to proces, który postępował i cały czas postępuje. Słabe wyniki na pewno są ważnym elementem składowym w tym kontekście, aczkolwiek pamiętajmy, że i one wynikają z fatalnego zarządzania klubem. To jak wyglądały w tym roku trybuny przy Olsztyńskiej to smutny efekt zaniedbań i wpadek osób rządzących we Włókniarzu.
Źródło: ekstraliga.pl