Przygody Naturalnie

Przygody Naturalnie Niezapomniane wyjazdy rowerowe. Poznasz z nami najlepsze szutry i ścieżki w najpiękniejszych zakątach polskich gór, lasów, wsi i pól!

Jeśli chcesz więcej, daj się porwać na niepowtarzalne wyjazdy po Europie!

Cóż to był za weekend! 😍Wczoraj zakończyłem z przytupem po ponad tygodniowym pobycie na Ziemi Kłodzkiej wspaniały weeken...
01/11/2022

Cóż to był za weekend! 😍

Wczoraj zakończyłem z przytupem po ponad tygodniowym pobycie na Ziemi Kłodzkiej wspaniały weekend z Graveloza 🚵‍♀️

Kameralna i jedyna w swoim rodzaju impreza - Graveloza Fest 2022 ponownie przeszła do historii. Ciężko oceniać czy edycja w Bystrzycy Kłodzkiej była lepsza bądź gorsza od ubiegłorocznej edycji Bolimowskiej.

Jedno jest pewne - pogoda znów nas rozpieszczała, trasy zachwycały a przesympatyczni uczestnicy dopisali.

Tym samym wszyscy wrócili do domów z uśmiechami i naładowani pozytywną energią 😇

Foto by Jasio i pedały oraz inni uczestnicy GF22📷

  Poziom PGR rośnie 😅2020 - 57:47min (m 36)2022 - 45:36min (m. 38)2023 - tbc... 🤟
01/09/2022



Poziom PGR rośnie 😅

2020 - 57:47min (m 36)
2022 - 45:36min (m. 38)
2023 - tbc... 🤟

Przygoda Góry Rower, czyli PGR2022. W tym miejscu ogromne podziękowania dla Stowarzyszenia Koło Ultra za robienie imprez...
13/08/2022

Przygoda Góry Rower, czyli PGR2022.

W tym miejscu ogromne podziękowania dla Stowarzyszenia Koło Ultra za robienie imprezy z pasją i profesjonalizmem!

Tutaj, dwa lata temu zaczęła się moja, krótka i wciąż raczkująca przygoda z rowerowym ultra. Co będzie dalej? Tego jeszcze nie wiem...

Jedno co na pewno warto nadmienić na temat PGR to, że impreza jest świetnie zorganizowana. Wszystkie osoby noszące koszulki organizatora są zaangażowane na 110% i zachowują się dokładnie tak jak powinny - są dla nas, zawodników, startujących a nie odwrotnie.

I za to olbrzymi szacun 🤜🤛

Trasa PGR2022 była bardzo dobra i wymagająca. W 2020 jechaliśmy przez Słowację i moim zdaniem to jest lepszy wariant niż tegoroczna wersja.

Założenia na PGR2022 spełniłem w 75%
Przejechane na dwa razy z krótkim noclegiem w Dukli.

Czas 45:36h
Miejsce 38/281

Gratuluję wszystkim uczestnikom, znajomym, tym, którzy dojechali i tym, którzy walczyli :)

Niech duch Graveloza będzie z Wami!
Powodzenia i zdrówka na resztę sezonu! 🥳

This week two years ago… Ech, Ci wszyscy elektroniczni asystenci. Przypominają, powiadamiają i dupę na każdym kroku zawr...
05/08/2022

This week two years ago…

Ech, Ci wszyscy elektroniczni asystenci. Przypominają, powiadamiają i dupę na każdym kroku zawracają 😉

A historia zatacza koło. Znów jestem w pociągu, w drodze na tą samą imprezę od Koło Ultra 🚵‍♀️

Ponownie zapowiada się sierpniowy upał i siarczyste podjazdy. Dla odmiany - zimne noce, i woda w bieszczadzkich strumieniach.

Tak! Widząc w pociągu zajęte wszystkie wieszaki na rowery z przytroczonymi pakunkami, wiem, że coś się dzieje i czekałem na to dwa lata 😁

A będzie się zapewne dużo działo. Jutro 30 minut po 7 rano, startuje w 7 grupie z numerem 97!

Link do śledzenia kropek: pgr.kolo-ultra.pl/gps

Historia mojego startu w PGR zatacza po dwóch latach koło, ale ten wyjazd dla mnie jest po to żeby wyciągnąć wnioski z tych 24 miesięcy.

Tak, kiedy ciało najbardziej cierpi to umysł rozkwita i otwiera się… 💀😅

Graveloza !!!

Ultra to sprawdzian głowy i strategi. Dopiero na trzecim miejscu jest noga. Tak jak to widzę. Taka teza samym na początk...
19/06/2022

Ultra to sprawdzian głowy i strategi. Dopiero na trzecim miejscu jest noga. Tak jak to widzę. Taka teza samym na początku realcji pownieważ start w tegorocznej ultra wanodze dobitnie to pokazał.

Zapisałem się dość spontanicznie, wcześniej tylko rozważając taką opcje. Nie było przygotowań i treningów pod te zawody. Potraktowałem je jako sprawdzian i test. Udało się w 100%

Do Kościerzyny wybrałem się pociągiem ze Słupska, gdzie urlopowałem się wraz z Żonką i Córeczką. Trasa pociągu wiodła nieco na około przez Gdynie i Gdańsk, pokrywając się tym samym z późniejszym przejazdem rowerem trasą Wanogi. Ostatnie kilometry i przejazd przez Wieżycę upewnił mnie, że na tym etapie płasko nie będzie.

Znając prognozy pogody i mniej więcej połowę trasy z moich wcześniejszych wojaży w tych rejonach, postanowiłem startować jak najwcześniej. Druga grupa ruszała na trasę o 5:40. idealnie. Zdązyłem się wyspać, zjeść śniadanie, dojechać z hotelu w Kościerzynie na start w Szarlocie i uniknać zimnej nocy.

Pierwsze kilometry to był wzorowy gravel. Urokliwe szutrówki i lasy. 167km i Biały Bór zrobiłem bardzo szybko, być może i w czołowce stawki. Akurat o 13:00 otwierała się lokalna knajpka serwująca pizze i byłem pierwszym klientem. Świadomie zjechałem z trasy i czekałem na jedzenie znacznie dłużej niż na hot dogi na stacji benzynowej.

Ciekawym doświadczeniem na tym etapie było dogonienie przez Grześka Czetyrko i jazda z nim przez kilka kilometrów. Miły i skromny gość, bardzo szybki również w terenie! Szacun za wynik.

Mniej więcej od Sławna zacząłem czuć się jak u siebie za sprawą rodzinnych stron mojego taty, w które regularnie przyjeżdżam. Założeniem na dzień pierwszy Wanogi było dojechanie do Ustki przed 21:30 - znowu warunkowane jedzeniem. Tak, tak, chciałem zjeść normalnie w restauracji. Uraz do problemów żołądkowych przy biegach ultra pozostał.

W Ustce byłem pomimo problemów z Wahoo około 20:30 (dwie zawieszki i padnięta bateria)

Pierwsze 300km na raz i to w terenie - miejscami wymagającym, siadło jak złoto. W tym miejscu pozdrawiam myślami rozkopane drogi dla traktorów oraz dziesiątki kilometrów dzirawych, betonowych płyt. Wolę już piaski.

Przed Ustką mieszałem sie nieco z innymi uczestnikami. Wszyscy, z którymi rozmawiałem deklarowali jazdę na strzała. Ja od początku zakładałem zjedzenie tego ultra w podziale na dwie trzysetki. Nie ukrywam, że w głowie pojawiały się pomysły na krótki rest i jazdę dalej ze względu na dobry rezultat i decyzję napotykanych kolegów. Rozsądek jednak wziął górę. W restauracji odpaliłem aplikację i zarezerwowałem pokój. Prysznic i łóżko a także temperatura i wilgotnośc w nadchodącej nocy upewniły mnie o słuszności tej decyzji.

Drugi etap mojego ultra zacząłem chwilę po 5 rano. Wciąż było zimno, nieprzyjemnie i mgliście. Mogę śmiało stwierdzić, że to był najgorszy etap całego wyścigu. Kiepska trasa, której charakter dobrze znałem a także zastały, zamulony organizm, dawały się we znaki.

Tutaj chciałbym nadmienić, że bardzo dużą rolę w mojej decyzji o pozostaniu w Ustce odegrały dwa czynniki. Pierwszy to noc i pogoda. Drugi to trasa pomiędzy Ustką a Redą. Szanse na czynne sklepy i gastro pomiędzy 23:00 a 6:00 przed sezonem były znikome. Brak tu większych miejscowości i miast. Poza tym zimne i wilgotne noce w połączeniu z piaszczysto - płytobetonową trasą i zmęczeniem po szybkich 300km nie wróżyłyby niczego dobrego.

Wyjeżdżając rano, kryzys zażegnałem ostatecznie dojeżdżając do Łeby. W Dębkach udało się zjeść żurek i wypić kawkę a do Redy dojechać na pełnoprawny obiad z rosołem włącznie. Kolejne kilometry przebiegały niestety wolniej niż zakładałem, podjazdy w TPK skutecznie wybijały z rytmu.

Założeniem drugiego dnia było albo dojechać przed nocną - tutaj wiedziałem, że będzie ciężko z powodu długiego prawie 8 godzinnego postoju w Ustce. Planem minimum było dojechać przed północą w sobotę. Drugi cel był w zasięgu i motywował do ciśnięcia.

Noc zastała mnie na ostatnich kilkudziesięciu kilometrach wliczając w to oczywiście podjazd na Wieżycę. Jazda po zmroku i w górach nie robi na mnie wrażenia, ale nie spodziewałem się aż takiego podjazdu. Nie mam na myśli przewyższenia, ale charakteru trasy w tym punkcie. Strome, wymagające użycia najlżejszych przełożeń i totalnie offroadowe podjazdy, miejscami przez krzaki. No nic, nie takie rzeczy się robiło.

Za Wieżycą było już generalnie szutrowo i przyjemnie do końca. No może poza kocimi łbami, które pojawiały się tu raz po raz.
Pomimo ciśnięcia na końcówce nie obyło się bez przygód z Wahoo. Znowu restarty, restore ride przez kilka minut i ładowanie z lampki.

Metę osiągnąłem kilka minut po północy z czasem brutto 42:34 min i zajmując 69 miejsce na 360 startujących.

Wanoga to dobra wyrypa w tej części polski. Znaczna część tras, szczególnie na Kaszubach z kategorii szotosów. Mało asfaltów, dobra organizacja to zdecydowanie na plus.

Czy pojadę jeszcze raz? Zdecydowanie nie, jako opcję biorę na cel krótszy dystans do zrobienia całkowicie na lekko, na raz i z dobrym tempem. Ultra ma swój urok, ale podobnie jak w biegach widzę siebie w średnich dystansach, górach i trudnych technicznie trasach.

Jutro o 5:35 ruszam w 608 kilometrową wanoge (po kaszubsku wędrówka) ze startem i metą w Kościerzynie.Po roku przerwy od...
02/06/2022

Jutro o 5:35 ruszam w 608 kilometrową wanoge (po kaszubsku wędrówka) ze startem i metą w Kościerzynie.

Po roku przerwy od startów i dwóch latach od ultra zamierzam powalczyć nieco ze sobą i swoimi słabościami.

Przy okazji sprawdzę niektóre założenia przed sierpniowym startem w Poland Gravel Race i przeżyje, mam nadzieję, ciekawą przygodę.

Moje zmagania możecie śledzić na bieżąco obserwując zawodnika z numerem startowym 24: https://wanoga2022.bbtracker.pl/

Trzymajcie kciuki! 🤘🏻

Proszę o wsparcie poszkodowanych i rodziny zmarłego 😢
20/05/2022

Proszę o wsparcie poszkodowanych i rodziny zmarłego 😢

18 maja 2022 grupa kolarzy amatorów z Warszawy wybrała się na wspólną koleżeńską przejażdżkę rowerową. "Ustawka" (bo tak w żargonie kolarskim nazywamy spotkania na wspólne jazdy) miała swój początek w Jankach pod Warszawą i biegła przez Mroków do Tarczyna, a następnie z powrotem...

 Jesteśmy na świeżo po drugiej edycji Gravel Campu w Spalonej. Dwanaścioro uczestniczek i uczestników przejechało 300 ki...
17/05/2022



Jesteśmy na świeżo po drugiej edycji Gravel Campu w Spalonej. Dwanaścioro uczestniczek i uczestników przejechało 300 kilometrów po górach 🙂

Odwiedziliśmy najlepsze miejsca widokowe na południu Ziemii Kłodzkiej, Hanušovickiej vrchoviny w Czechach a także Gór Stołowych.

Pogoda w tym roku zapewniła idealne warunki do uprawiania turystyki rowerowej, co pozwoliło nam na spędzanie całych dni w trasie i na świeżym powietrzu. Naszą bazą w Spalonej podobnie jak rok temu była niezawodna Owca z widokiem 🐑

Uczestnicy przemieszczając się z przewodnikiem po wyznaczonych trasach mieli okazję poznać najlepsze punkty widokowe oraz atrakcje turystyczne regionu. Poza drogami szutrowymi przejechaliśmy fragmenty Autostrady Sudeckiej a także Drogi Stu Zakrętów.

Nieodzowną częścią programu obozu była część kulinarna. Będąc w trasie codziennie zatrzymywaliśmy się na kawę i obiad w osobliwych kawiarniach i jadłodajniach, momentami dało się nawet poczuć toskańskie klimaty 🤣

Kolejny Gravel Camp w Spalonej już w maju 2023.
Zapisy ruszają jesienią!

👉Dolny Śląsk Rowerem - najlepiej👈

Raport z drugiego dnia Gravel Campu w Spalonej ℹ️Po szybkim zjedzie do Bystrzycy Kłodzkiej wyruszyliśmy szynobusem do Li...
13/05/2022

Raport z drugiego dnia Gravel Campu w Spalonej ℹ️

Po szybkim zjedzie do Bystrzycy Kłodzkiej wyruszyliśmy szynobusem do Lichkova 🇨🇿

Podziwialiśmy zapierające dech w piersiach panoramy. Odwiedziliśmy Terezke w Dolnej Moravie, pokonaliśmy 20% podjazd 😆

Po stronie polskiej, do znudzenia podziwialismy kolejne widoczki pokonując szutrowe serpentyny.

Na koniec dnia Autostrada Sudecka zaprowadziła nas z powrotem do Owca z widokiem gdzie wspólnie zjedliśmy kolacje i rozpoczęliśmy regenerację przed kolejnym dniem pełnym przygód 🤟🏻

Dolny Śląsk Rowerem

Pierwsze ujęcia z rozpoczęcia drugiej edycji obozu gravelowego w Spalonej 😁Kierunek na jutro Czechy 🇨🇿
11/05/2022

Pierwsze ujęcia z rozpoczęcia drugiej edycji obozu gravelowego w Spalonej 😁

Kierunek na jutro Czechy 🇨🇿

Bieszczady. Od 6 lat odkrywam w nich coś nowego.Tym razem również z rowerowej perspektywy. To była pierwsza część mojego...
09/05/2022

Bieszczady. Od 6 lat odkrywam w nich coś nowego.

Tym razem również z rowerowej perspektywy.

To była pierwsza część mojego majowego urlopu. Spędzony rodzinnie i bardzo aktywnie 😊

Dla mnie był to również wyjazd podczas, którego odnalazłem w sobie to czego od dawna szukałem.

Przyroda, dzikie krajobrazy, samotność. To sprzyjało oczyszczeniu umysłu 😇

Podładowany pozytywną energią i zmotywowany do działania rozpoczynam kolejną przygodę w Sudetach.

Pełna relacja już wkrótce 🤘🏻💚

Jutro mój debiut w ściaganiu się na gravelach. Startuje na krótkiej trasie Szuter Master Centrum.Niestety w ostatnim cza...
22/04/2022

Jutro mój debiut w ściaganiu się na gravelach. Startuje na krótkiej trasie Szuter Master Centrum.

Niestety w ostatnim czasie z powodu przeróżnych zawirowań było nie za wiele okazji do potrenowania, ale nie szukam wymówek i obiecuje dać z siebie wszystko 🤟

Do lokalizacji pochodzę z dużym sentymentem. Bolimowski Park Krajobrazowy stał się dla mnie mekką jeśli chodzi o kolarstwo szutrowe. Mieszkając w Warszawie wielokrotnie urywałem się na jazdy tam samemu oraz ustawki z ekipą Graveloza

Nieco ponad pół roku temu udało się z sukcesem zorganizować kameralną dwudniową imprezę z bazą w Budach Grabskich. Jutro jadę w to samo miejsce na zawody. Bardzo się cieszę i pomimo perypetii z awarią roweru jadę na swoim sprzęcie.

Nie pytajcie mnie jutro dlaczego rura sterowa jest tak długa 🤣

W tym miejscu zostawiam Wam relację z Graveloza Fest 2021

Graveloza Fest — RELACJA Z GRAVELOZA FEST 2021

Adres

Bystrzyca Kłodzka Gmina

Telefon

+48607687138

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Przygody Naturalnie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij