19/03/2026
Z notatnika praktyka #11
Presja...
📓 „Bydgoszcz, 12.01.2018
Mój Notatniczku,
Styczeń w sprzedaży jest trudny… Ludzie nie mają kasy po świętach.
Zaczynają noworoczne postanowienia, więc nie mają czasu na spotkania. Firmy nie ustaliły budżetu… Ale plany podwyższone o 20% na ten rok już zdążyli nam przedstawić.
Te plany jeszcze jakoś ogarnę, ale przecież ja też mam swoje postanowienia na ten rok. Dla siebie i bliskich, ale chyba za dużo wydałem na święta… jak to ogarnąć, żeby się finansowo spiąć…”
—
W sprzedaży o presji mówi się często — zwykle w kontekście targetów, planów, wyników, tabel, które na koniec miesiąca nie pozostawiają miejsca na interpretację. Ten rodzaj napięcia jest zasadniczo jasny, mierzalny i w pewnym sensie oswojony, bo wpisany w konstrukcję biznesu. Wiesz, ile masz dowieźć, wiesz, do kiedy i mniej więcej wiesz, jak się do tego przygotować.
Z mojego doświadczenia wynika jednak, że to nie ta presja jest najtrudniejsza.
Ta druga presja jest gorsza.
Ta, którą człowiek nakłada sam na siebie – cicha, nienazwana, często mylona z ambicją, a w praktyce działająca jak mechanizm, który przesuwa linię satysfakcji zawsze o krok dalej, niezależnie od tego, ile już zostało osiągnięte.
Pamiętam momenty, w których wyniki sprzedażowe były na poziomie, o jakim wcześniej nawet nie myślałem – wysokie prowizje, zamknięte transakcje, rosnące liczby – a mimo to gdzieś w środku pojawiał się niedosyt.
Wychodziłem na „bogatą” scenę odebrać nagrodę dla sprzedawcy miesiąca (po raz kolejny) i tą chwała cieszyłem się z 30 minut… To był taki stan permanentnego „jeszcze nie teraz”, „jeszcze za mało”, „jeszcze chwilę i wtedy będzie można odetchnąć”.
Problem polegał na tym, że to „wtedy” nie nadeszło.
Presja zewnętrzna ma swój koniec — zamyka się wraz z okresem rozliczeniowym, wynikiem, kontraktem. Presja wewnętrzna, jeśli nie zostanie świadomie nazwana i zrozumiana, nie ma naturalnej granicy. Ona nie rozlicza się w cyklach. Ona przesuwa się razem z Tobą.
Dopiero z perspektywy czasu zrozumiałem, że nie każda presja, która pcha do przodu, jest sprzymierzeńcem. Niektóre z nich działają jak paliwo — inne jak ukryty hamulec, tylko trudniejszy do zauważenia, bo ubrany w dobre intencje.
Dzisiaj patrzę na to inaczej.
------------
Jeżeli chciałabyś/chciałbyś o tym pogadać jeden na jeden (online czy na żywo) daj znać na priv. Nie bądź w tym samemu.