31/08/2026
Pewnie jesteście ciekawi jak było w Olsztynie na turnieju?
Zanim opiszemy co tam się odiwaniło musimy, no nie da się tego nie powiedzieć, musimy zaznaczyć, że my gramy na hali bez kleju. Nie mamy zgodę szkoły na grę z klejem, a że znaleźć wolną halę w Białymstoku generalnie łatwo nie jest, to szanujemy to, co mamy.
Poza tym, Mastersi, to generalnie w większości zawodnicy 35+ z doświadczeniem ligowym na różnych poziomach.
A kto grał w GT Handball? Z doświadczeniem ligowym mieliśmy tylko Kamila Nogala, którego możecie kojarzyć Warmii Olsztyn i MOKS Słoneczny Stok Białystok. No dobra, Rafał też się tam trochę w towarzystwie Warmii kilkanaście lat temu obracał, a Sergiej jeszcze wcześniej w Mińsku. Pozostała część kadry to pasjonaci, którzy jeśli mieli coś wspólnego z ligowym szczypiorniakiem, to wyłącznie z trybun jako kibice.
Efekt był taki, że jak weszliśmy na pierwszy mecz z Olsztyn Handball Masters, to połowa podań leciała na stopy. No dobra, czasem ktoś podał na wysokość kolan. Za to rzuty szły nam po 2,3 metry nad poprzeczką. I na przywitanie dostaliśmy 12:2...
Drugi mecz, po 12 minutach z wcześniejszego meczu już byliśmy nieco bardziej oswojeni z klejem, więc z Dzik Warszawa - Handball team widać już było pewien progres i zakończyliśmy mecz 10:4.
Handball Przasnysz rozgrywał z nami mecz nr 3. Najdłuższa ławka rezerwowych versus 1 rezerwowy u nas plus duuużo niższa średnia wieku. Ale w ten mecz wyszliśmy już z planem dłuższego utrzymywania się przy piłce w ataku. Do tego dodając więcej agresji w obronie + skuteczniejsze rzuty (szczególnie Kamil Nogal (nr 67) sporo tu nadrobił) i zakończyliśmy starcie z przyzwoitym wynikiem 8:5. To właśnie Kamil Nogal też najbardziej zasłużył na tytuł MVP turnieju naszej drużyny.
Ostatnie starcie, czyli mecz o 7 miejsce i rywalizacja z Masters Bartoszyce, którzy specjalnie dla nas przebrali koszulki z pomarańczowo-czarnych na jakiejś takie ciemniejsze, fioletowo-czarne. Taktyka podobna jak w meczu z Przasnyszem. Początek solidny, bramka za bramkę, a był moment, że nawet wygrywaliśmy 3:2. Niestety potem sędzia nie był już tak tolerancyjny wobec męskiej gry, której byliśmy zwolennikami i posypały się 2 lub 3 kary, co w 12-minutowym meczu może zrobić dużą różnicę. Ostatecznie koniec był z wynikiem 8:4 dla Bartoszyc.
Tylko, żeby było jasne, nie narzekamy, nie marudzimy, po prostu stwierdzamy fakty i widzimy co zostało do poprawy. Mamy nadzieję, że niebawem uda nam się wbić na jakąś inną rywalizację, a do tego czasu wiemy, że musimy przede wszystkim:
-zdobyć więcej zawodników nadających się do gry w kategoriach 35+ (ale również młodszych i kobiety), bo różne sparingi się w tym roku powinny pojawić
-choćby skały s.ały, to musimy częściej grać z klejem, bo to zupełnie inna gra niż to co my robimy na palmowej
-cały czas rozwijać umiejętności indywidualne i zagrywki
Także, jeśli ktoś dotarł do końca i myśli, że chciałby spróbować pograć w ręczną, sprawdzić na jakim jest poziomie względem naszej średniej, to nie ma co długo myśleć: napisz do nas i przyjdź na trening.
Proste ;)
A my przede wszystkim jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy zdobyć pierwsze turniejowe doświadczenia i mamy smaka na więcej.
P.S. Dziękujemy Karolinie z Handball Olsztyn Ladies Team za dopięcie wszystkich spraw organizacyjnych, zaproszenie nas i znakomitą oprawę turnieju!