27/04/2026
🧠 To, co się zmieniło, to nie była wylacznie wiedza, tylko sposób, w jaki zaczęłam siebie słuchać.
Jedni nazywają to procesem inni drogą… tak czy siak wyglądało to mniej więcej tak:
1* Początkowo widziałam moment dopasowania po fakcie (po rozmowie, jak już ochłonęłam, wieczorem pod prysznicem)
I pierwsza zmiana nastąpiła kiedy zaczęłam to zauważać w TRAKCIE. Dokładnie w tym momencie, kiedy miałam powiedzieć „tak”… a w środku było „nie”.
I to był pierwszy przełom, bez którego nie byłoby kolejnych.
2* Następnie zaczęłam zauwazać napięcie i zostawać z tym napięciem w ciele, zamiast je zagadywać albo wygładzać sytuację.
Ten moment był niewygodny. Ciało było napięte, a cichy głos mówił „zgódź się i będzie z głowy”
Zaczęłam zatrzymywać się i sprawdzać: „co ja teraz naprawdę czuję?” a z czasem nazywałam potrzebę jaka za tym stoi. (to było najtrudniejsze)
3* I dopiero na końcu zaczęłam mówić, odpowiadać w zgodzie ze sobą, bez dopasowywania.
Nie idealnie, z drżącym głosem, lekką kluską w gardle, początkowo niepewnie, i jednocześnie bardzo prawdziwie.
I wiesz, co jest ciekawe?
To poczucie winy… nie zniknęło od razu. Ono jeszcze przez jakiś czas się pojawiało.
Tylko, że przestało za mnie decydować.
To był moment, w którym naprawdę zaczęłam być po swojej stronie.
🏵️A kiedy poczułam jakie to przyjemne odczucie, coraz częściej sobie na to pozwalałam.
Jeśli czujesz, że jesteś w tym miejscu , napisz do mnie.
Pokażę Ci, jak przejść ten proces u Ciebie, konkretnie, krok po kroku.