28/10/2025
Jan Urban powiedział coś ciekawego tydzień temu.
Nowy selekcjoner reprezentacji Polski zwrócił uwagę że wielu powołanych piłkarzy właśnie zostało ojcami.
Cytat:
"Kto tego doświadczył wie jaką to energia. Człowiek jest naładowany po narodzinach pierwszego dziecka. To też będziemy chcieli wykorzystać w reprezentacji."
Zaskakujące?
Nie dla kogoś kto jest ojcem i sportowcem jednocześnie.
Zjawisko nazywa się "baby boost". Wielu sportowców po narodzinach dziecka notuje skok formy. Nowa motywacja. Świeży cel. Dodatek energii życiowej.
Przełożę to na grunt indywidualny.
Jako ojciec dwóch córek i trener młodzieży widzę to codziennie. Ojcowie którzy są zaangażowani w rozwój dziecka sami się rozwijają. Uczą się cierpliwości. Empatii. Odpowiedzialności.
Piłkarze kadry pokazują że rodzina nie przeszkadza w pogoni za marzeniami.
Może wręcz pomaga je napędzać.
Trzy rzeczy których ojcostwo uczy sportowca (i przedsiębiorcę):
1. Priorytetyzacja - gdy czas jest ograniczony uczysz się co naprawdę ważne
2. Długoterminowe myślenie - przestajesz grać na krótką metę
3. Źródło siły - nowa motywacja gdy chce się poddać
Urban zrozumiał to co wielu trenerów pomija. Piłkarz który jest szczęśliwym ojcem to lepszy zawodnik. Nie gorszy.
Pytanie brzmi:
Czy ty wykorzystujesz energię swojego ojcostwa czy z nią walczysz?
Bo można na dwa sposoby.
Albo traktujesz rodzinę jako przeszkodę w ambicjach.
Albo jako źródło mocy do ich realizacji.
Polscy piłkarze wybrali drugie.