07/09/2026
A co jeśli „boję się, że mi nie wyjdzie” wcale nie oznacza tylko lęku?
Ostatnio pod moim postem jedna z kobiet napisała, że ma mnóstwo pomysłów, które chciałaby zrealizować, ale boi się, że jej nie wyjdzie.
I jakoś zatrzymało mnie to zdanie.
Bo najprościej byłoby powiedzieć — boisz się porażki. Masz jakieś ograniczające przekonanie, blokadę, trzeba je znaleźć, zmienić i zacząć działać.
Tylko czy na pewno?
Bo skoro masz mnóstwo pomysłów, skoro jakaś część Ciebie chce je realizować, to przecież jest w Tobie również część, która wie, że możesz.
Więc co właściwie dzieje się pomiędzy „chcę” a „robię”?
Co sprawia, że z jednej strony czegoś chcemy, myślimy o tym, planujemy, czasami nawet doskonale wiemy, co powinnyśmy zrobić, a z drugiej… nie robimy tego?
I właśnie to mnie interesuje.
Nie samo nazwanie tego lękiem, blokadą czy przekonaniem. Bo nazwać coś jest stosunkowo łatwo.
Bardziej interesuje mnie dlaczego to tam jest i jaką informację ze sobą niesie.
Bo coraz bardziej dochodzę do wniosku, że być może nie wszystko, co nas zatrzymuje, trzeba od razu usuwać czy naprawiać.
Może najpierw warto tego posłuchać.
Zauważyć. Zrozumieć. Uznać to, co tam jest. A dopiero później coś z tym zrobić.
Bo możemy przeczytać sto książek, zrobić kolejne szkolenie, wiedzieć dokładnie, dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej…
Tylko co z tego, jeśli w naszym życiu nic się nie zmienia?
Dla mnie zmiana zaczyna nabierać znaczenia wtedy, kiedy zaczyna być widoczna nie tylko w tym, jak myślimy, ale również w naszych wyborach i działaniu.
Pięknego dnia.
Kasia