09/05/2026
Mistrzostwa Europy Masters w konkurencjach non-stadia.
Majowy weekend spędziliśmy na Sycylii. Jako, że mój rozbrat z bieganiem trwa już blisko 4 miesiące, tym razem głównym celem był wypoczynek i relaks. 🏝️🏔️
Jako, że przed wyjazdem, udało mi się już wyjść dwukrotnie potruchtać po kilka kilometrów, uznałem, że skoro już tu jestem, fajnie będzie pobiegać ulicami Katanii, wśród najlepszych weteranów Europy.
Wiedząc ile trudu sprawiało mi truchtanie po 5 min/km, założyłem, iż przebiec dyszkę po 4:00 będzie sporym wyzwaniem.
Niby luz, niby fun, ale stojąc na starcie z Orzełkiem na piersi, adrenalina zaczęła pięknie buzować. 🤩
Pierwszy km w 3:50. Ostrożnie, badając wytrzymałość Achillesa.
Trochę dziwnie się czułem biegnąc wśród panów M70. 😁 Szybciej od założeń, a jednocześnie z wielką łatwością. Noga nie sprawiała problemów, więc delikatnie przyspieszałem. Wciąż czujnie, lecz z coraz większą swobodą.
Czułem radość. Z tego, że znów biegnę i że znów mogę rywalizować. Cały czas przyspieszałem, wyprzedzając kolejnych zawodników. Tym razem nie rywali, bardziej towarzyszy.
Udało mi się pokonać cały dystans, (co już było dużym wyczynem), ze średnią 3:36/km.
Cieszę się, że mogłem tam być i znów poczuć te emocje. ❤🇵🇱
Przede mną wciąż długa droga.