24/05/2026
„Licencje MEN”, „certyfikaty MEN” czy „uprawnienia instruktora MEN” w branży beauty bardzo często są dziś używane wyłącznie marketingowo.
Oficjalne stanowisko Ministerstwa Edukacji jasno mówi, że w polskim prawie nie istnieją pojęcia:
* „certyfikat MEN/MEiN”,
* „licencja MEN”,
* ani „zaświadczenie na druku MEN/MEiN” potwierdzające kwalifikacje zawodowe.
Co więcej, Ministerstwo podkreśla, że dokument ukończenia kursu:
potwierdza jedynie uczestnictwo w szkoleniu, a nie państwowe kwalifikacje zawodowe.
I właśnie dlatego identyczne wzory takich „licencji” czy „certyfikatów instruktora” można dziś bez problemu znaleźć nawet na Allegro czy innych portalach internetowych.
To pokazuje, że sam druk nie świadczy o realnych umiejętnościach ani uprawnieniach państwowych.
Kurs instruktorski sam w sobie może być wartościowy, ale jego prawdziwy cel powinien wyglądać zupełnie inaczej.
Taki kurs ma:
* przygotować Cię do roli instruktora,
* nauczyć przekazywania wiedzy,
* pomóc w budowie programu szkolenia,
* wesprzeć w organizacji materiałów,
* pokazać jak pracować z kursantkami,
* i pomóc wejść w rolę edukatora.
Nie daje natomiast żadnej „państwowej licencji”, bez której rzekomo nie można szkolić.
W branży beauty największe znaczenie mają:
* doświadczenie,
* poziom pracy,
* wiedza,
* efekty kursantek,
* sposób nauczania,
* i realna wartość szkolenia.
Błagam więc, nie okłamujcie swoich przyszłych kursantek,rozmawiajcie z nimi na podstawie prawdy, nie mieszajcie im w głowach i nie żerujcie na ich naiwności bo to słabe :)
Nie sam papier.
To na tyle :)