06/09/2026
To jest zawód wysokiego zaufania.
Nie wysokiego ryzyka.
Wysokiego zaufania.
Bo kiedy ktoś siada naprzeciwko mnie i zaczyna mówić o sobie, często przynosi rzeczy, o których nie mówi nikomu innemu.
Swoje wątpliwości.
Wstyd.
Lęk.
Decyzje, których jeszcze nie potrafi nazwać.
Historie, których może nigdy wcześniej nie wypowiedział na głos.
I właśnie dlatego poufność jest dla mnie czymś więcej niż zasadą zawodową.
Jest wartością.
Uczyłam się tego już na początku swojej drogi zmiany, w programie dwunastokrokowym. To tam zaczęłam rozumieć, czym naprawdę może być anonimowość.
I pamiętam tę myśl, która z czasem stała się dla mnie bardzo ważna:
nie trzeba rozmawiać o innych ludziach, żeby było o czym rozmawiać.
Można mówić o sobie.
O swoich emocjach.
O swoich wyborach.
O tym, co boli.
O tym, czego się boimy.
O tym, czego pragniemy.
Bez oceniania.
Bez etykietowania.
Bez potrzeby szukania winnego.
Dziś, w swojej pracy z drugim człowiekiem -chcę tworzyć właśnie taką przestrzeń.
Taką, w której można przyjść z tym, co naprawdę jest.
Bez udawania, że wszystko ma się poukładane.
Bez obawy, że zostanie się ocenionym.
I z poczuciem, że to, czym się dzielimy, jest traktowane z szacunkiem, uważnością i poufnością.
Bo zaufanie nie jest dla mnie początkiem pracy.
Zaufanie jest warunkiem, żeby ta praca w ogóle mogła się wydarzyć.